Matka chce, aby jej dziecko, które nazwała Pop, rozwijało się bez żadnych ograniczeń i nie było narażone na odgrywanie "sztucznie narzucanej roli", do jakiej zmuszają "stereotypowe wzorce". Jej zdaniem narzucenie Pop, że jest na przykład chłopcem, byłoby "wydaniem dziecka na świat z etykietką na czole, na której jest napisane "różowe" lub "niebieskie".
Także ojciec dziecka, Jonas mówi, że tak długo, jak to będzie możliwe, Pop nie będzie narażone na wpływ osób, które traktują inaczej dziewczynki i chłopców. – Jeżeli mogę chronić moje dziecko przed zaszufladkowaniem, to chcę to robić – podkreśla.
Pop czasem nosi więc sukienkę, a czasem spodnie. Dziecko samo decyduje, co na siebie włoży. Rodzice zwracają się do niego po imieniu, unikając słów "on" i "ona". Zapewniają jednak, że nigdy nie ukrywali przed nim, jaka jest jego płeć. Wie o tym także najbliższa rodzina i opiekunowie, którzy zmieniali Pop pampersy. – Sądzę, że pomogliśmy Pop rozwinąć silne cechy charakteru – ocenia Nora.
Artykuł w "Svenska Dagbladet" o szwedzkiej parze wywołał burzę w sieci. Podano także do wiadomości, że ekscentryczna para oczekuje drugiego dziecka i zamierza je wychować podobnie. Bezpłciowo.
JaLu/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

