Przypadek odmówienia pomocy zgwałconej kobiecie przez dwa katolickie szpitale w Kolonii odbija się szerokim echem w niemieckiej prasie. Na portalu Onet.pl, dziennikarka Małgorzata Matzke przetłumaczyła kilka tekstów z niemieckiej prasy o tym wydarzeniu, które pokazują z jakim zaparciem i szałem pewne środowiska medialne dążą do wykorzenienia wiary katolickiej z przestrzeni publicznej. Oto niektóre myśli przelane przez współczesnych piewców antykatolicyzmu:
"Berliner Zeitung" pisze: "Dwa katolickie szpitale nie tylko odmówiły udzielenia pomocy zgwałconej kobiecie i wydania recepty na tabletki wczesnoporonne, ale nie chciały także zabezpieczyć materiału dowodowego gwałtu. Jako powód podały ustalenie zawarte z kolońskim kardynałem Meisnerem. Jego rzecznik podkreśla, że klinikom nie wolno jedynie przepisywać tych pigułek, wolno natomiast zabezpieczać dowody. Inaczej mówiąc: katolickie szpitale mogą tylko przyczynić się ewentualnie do ustalenia sprawcy gwałtu, ale z moralno-teologicznych pobudek nie mogą udzielić zgwałconej kobiecie pomocy. Jeżeli egzystencja Kościoła katolickiego miałaby zależeć od praktykowanego miłosierdzia, to jego godziny są już policzone".
"Próba Kościoła katolickiego zawoalowania całej sprawy w Kolonii nie mogła wypaść bardziej dyletancko"- pisze "Landeszeitung". "To nie było żadne nieporozumienie w komunikacji z lekarzami. To był tylko wyraz fundamentalistycznego światopoglądu, który wymyśloną przez człowieka moralność stawia wyżej niż ludzkie współczucie i nakaz pomocy w nieszczęściu. Jest to postawa, która pozwala żywić wiele obaw co do tego, jak Kościół wywiąże się z przyrzeczenia danego ofiarom molestowania seksualnego przez duchownych. Ile uczciwości i pomocy mogą oczekiwać ofiary od instytucji, która prawo życia poczętego na drodze gwałtu stawia ponad prawo zgwałconej kobiety? Ile kompetencji w sprawie regulacji zachowań seksualnych można się spodziewać po instytucji, która za zwykłą przyjemnością doszukuje się diabła, ale nie jest w stanie potępić przemocy, jeżeli w ten sposób zostało być może poczęte życie?"
"Neue Westfaelische" zaznacza, że "Jak najbardziej na miejscu jest porównanie z mrocznym średniowieczem. Ale zdaje się, że był to tylko jakiś odosobniony przypadek, bo we właściwie wszystkich katolickich szpitalach lekarze wypełniają swoje obowiązki i pomagają kobietom, znajdującym się w opresji: czy zostały zgwałcone czy były maltretowane. Lecz także i ci lekarze mają rozterki moralne, jeżeli przepisują środki wczesnoporonne, doradzają kobietom aborcję czy nawet sami dokonują zabiegu. Tego wszystkiego bowiem zabrania im katolicki kodeks. Przypadek z Kolonii ukazuje, do jakich potwornych wypaczeń może to prowadzić w praktyce".
"Mitteldeutsche Zeitung" pisze: "Na szacunek zasługuje ten, kto ma respekt wobec wielkiego daru, jakim jest życie i chce bronić nienarodzonych dzieci. Dobrze, że Kościół o to walczy. Sto tysięcy przypadków aborcji, jakie mają miejsce w Niemczech, to niepokojąca liczba. Ale, że Kościół odmawia przepisania zgwałconej kobiecie środka wczesnoporonnego i uświadomienia o jego działaniu, to jest co najmniej tak szokujące jak zdjęcia płodu po aborcji. Zgodnie z nauką Kościoła każde dziecko jest owocem boskiej miłości - i w najlepszym wypadku - miłości kobiety i mężczyzny. Jak jest to do pogodzenia z gwałtem, to pozostanie tajemnicą żyjącej w celibacie kasty księży, ich moralistów i prawników. Hołdują swoim zasadom i przy tym zapominają o ludziach".
Powyższe cytaty pełne jadu i totalnego fundamentalistycznego podejścia do katolików, świadczą o tym, że niemieckie środowiska medialne i opiniotwórcze nie chcą by katolicyzm był praktykowany w sferze publicznej. Brak zrozumienia czym jest Miłosierdzie i nieznajomość nauki Kościoła katolickiego odnośnie życia ludzkiego to tylko świadczy o ignorancji i braku intelektualnego rozeznania tych wszystkich dziennikarzy i publicystów, którzy piszą takie banialuki. Najgorsze jest jednak to, że dokonano publicznego wyroku na katolikach, odmawiając im prawa do wyznawania własnych poglądów i świadczenia przez szpitale katolickie takich usług medycznych, które są zgodne z katolicką nauką o człowieku.
Osobiście uważam, że bardzo dobrze, że szpitale nie udzieliły pomocy kobiecie zgwałconej w postaci przepisania jej tabletki wczesnoporonnej. To świadectwo wielkiego heroizmu i wiary, by postępować według nauki Jezusa Chrystusa, który niszczy grzech a nie człowieka. Wszelkie ataki na Kościół katolicki będą przybierać na sile, gdyż jego nauka etyczna, antropologia jak i ewangelizacja są solą w oku tych, którzy chcieliby stworzyć hedonistyczny i bezbożny świat. Pocieszające jest to, że wielu katolików europejskich zaczyna postępować ortodoksyjnie czyli nie boi się ewangelizować i głosić Chrystusa. I za to trzeba im dziękować, że nie boją się konfrontacji ze światem pełnym przemocy i zła, nawet w takim przypadku jak ten omawiany w tym artykule. Godność człowieka to dar Boży, którą katolicyzm zawsze i wszędzie będzie intensywnie bronił i chronił.
Philo/onet.pl
