Obecnie przebywa tam około 3700 nielegalnych imigrantów, którzy przybyli głównie z Tunezji.

Po czwartkowych obradach rządu, poświęconych kryzysowi imigracyjnemu we Włoszech, Berlusconi oświadczył: "Rząd Tunezji musi zaakceptować repatriację swoich obywateli" .

"Wiemy, że z ich więzień uciekło 11 tysięcy ludzi, i podejrzewamy, że mogą oni przybywać do nas" - dodał premier Włoch.

Przypomniał również, że ostatnie wydarzenia pokazały, że Włochy są krajem do którego przybywa najwięcej imigrantów.

"Wielu młodych ludzi, także dzięki wiadomościom z internetu i telewizjom, patrzy na Europę jak na raj i wyrusza w podróż, by dotrzeć na nasz kontynent, wiele również ryzykując. A pierwszą przystanią jest Lampedusa" - mówił szef włoskiego rządu.

Zapewnił jednocześnie, że "rząd jest zaangażowany na rzecz rozwiązania wielkiego problemu imigracji w tych krajach, w których doszło do prawdziwego tsunami wolności, które obaliło stare reżimy".

Berlusconi przypomniał, że południowe brzegi Morza Śródziemnego opuściło już 25 tysięcy ludzi. "Tylko tej nocy przybyło do nas 500 osób" - zaznaczył.

Media podkreślają, że "kryzys imigracyjny" we Włoszech pogarsza się z każdym dniem.

AM/Wiara.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »