Niemiecki rząd może w bliskiej przyszłości znieść sankcje nałożone na Rosję. Na razie w niemieckiej polityce widać złagodzenie krytyki rosyjskich działań.
O zmianie atmosfery względem Rosji może świadczyć ostatnie spotkanie gospodarcze, na którym gościli niemieccy i rosyjscy przedsiębiorcy. Podczas tego spotkania niemiecki minister gospodarki Sigmar Gabriel w czasie otwierającego przemówienia mówił o tym, że "izolacja na nic się nie zda" i że zachód powinien traktować Rosję bardziej przyjacielsko.
Co prawda szefowie państw na końcu niedawnego szczytu G7 w Japonii potwierdzili, że linia wobec Rosji pozostaje niezmienna w związku z tym, że na Ukrainie wciąż nie doszło do zawieszenia broni. Angela Merkel przekonywała wtedy że nie należy oczekiwać zmiany kursu zachodu wobec Rosji.
Słowa to jednak jedno, a czyny drugie. Wygląda bowiem na to, że Merkel i jej rząd snują konkretne plany, jak złagodzić kary, jakie dotykają państwo Władimira Putina.
Dotychczas strategia była prosta - gdy sytuacja na Ukrainie wróci do normy, sankcje zostaną zniesione. Teraz Niemcy zaczynają coraz głośniej mówić o tym, że sankcje same w sobie nie są celem i lepiej będzie dla wszystkich, jeśli zostaną one złagodzone.
Taką strategię popiera przede wszystkim partia SPD, ale także urząd kanclerski.
Część sankcji może zostać zniesiona w zamian za współpracę Moskwy w kwestii wyborów lokalnych na Ukrainie. Nie zostaną zniesione te najbardziej dotkliwe sankcje, ale część lżejszych. Mówi się też o zmniejszeniu okresu ewentualnego przedłużenia sankcji z sześciu miesięcy do trzech.
emde/onet.pl
