Kanclerz Niemiec Olaf Scholz powtórzył dziś w Bundestagu, że Niemcy nie mogą w krótkim czasie zrezygnować z rosyjskiej energii. Zapewniając, że w dłuższej perspektywie jego kraj uniezależni się od rosyjskiego gazu i ropy stwierdził, iż „zrobienie tego z dnia na dzień pogrążyłoby nasz kraj i całą Europę w recesji”.

Kanclerz Niemiec oświadczył, że przyświeca mu zasada, wedle której państwa europejskie nie mogą cierpieć z powodu sankcji bardziej niż sama Rosja. Przypomniał też swoje stanowisko na temat zaangażowania NATO.

- „NATO nie stanie się stroną w wojnie, co do tego jesteśmy zgodni z naszymi europejskimi sojusznikami i USA”

- wskazał.

Zapewniał przy tym o podjęciu wysiłków w celu zakończenia wojny i udzielaniu pomocy humanitarnej uchodźcom.

Do postawy niemieckiego rządu odniósł się w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Bild” ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk. Krytykował on brak odpowiedzi na prośby o dostarczenie broni.

- „To bardzo frustrujące, że przez trzy tygodnie rząd niemiecki nie udzielił żadnej odpowiedzi na naszą listę pilnie potrzebnej broni defensywnej”

- powiedział.

kak/PAP