Pierwsza, podana przez główny kanał włoskiej telewizji publicznej RAI UNO, wersja mówiła o zasłabnięciu papieża. Jednak szybko tę wersję zdementowano. Sprawczyni zamieszania stała w tłumie wiernych, by nagle przeskoczyć przez barierkę i rzucić się w stronę Benedykta idącego w kierunku ołtarza. Kobieta przewróciła papieża na ziemię, ale wtedy do akcji wkroczyli żandarmi. Po chwili papież wstał i poszedł dalej, co wierni, zgromadzeni w bazylice powitali oklaskami.

Widać było wyraźnie, że Benedykt XVI był oszołomiony i przygnębiony tym, co się stało. Agencja Ansa podaje, że nie jest wykluczone, że czynu tego dokonała ta sama kobieta, która podobną próbę podjęła przed rokiem, wówczas bez żadnych konsekwencji. Kobieta jest prawdopodobnie niezrównoważona psychicznie. Rzecznik Watykanu Ciro Benedettini poinformował, że kobieta zdążyła także przewrócić kardynała Rogera Etchegaraya, który został przewieziony do szpitala na badania kontrolne. Po incydencie bazylikę opuścił również poruszający się na wózku inwalidzkim kardynał Andrzej Maria Deskur.

W homilii podczas mszy Benedykt XVI nie nawiązał już do tej przykrej sytuacji. Mówił o współczesnym świecie, który jest "więźniem egoizmu". - Konflikt na świecie, niemożność wzajemnego pogodzenia się wynikają z tego, że jesteśmy zamknięci w naszych własnych interesach i w osobistych opiniach, w naszym własnym małym osobistym świecie - powiedział. - Egoizm, zarówno grupowy, jak i indywidualny, czyni z nas więźniów naszych interesów i pragnień, które sprzeczne są z prawdą i dzielą nas między sobą - dodał. Papież mówił o tym, że trzeba "zbudzić się", to znaczy "wyjść z tego szczególnego świata własnego ja i wstąpić we wspólną rzeczywistość, w prawdę, która jako jedyna wszystkich jednoczy". - Tym samym zbudzić się oznacza rozwinąć wrażliwość na Boga; na ciche sygnały, którymi chce nas prowadzić; na rozliczne przejawy Jego obecności - podkreślił Benedykt XVI.

EH

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »