- Pewien nurt interpretacyjny, powołując się na ducha soborowego, chciał wprowadzić nieciągłość, czy wręcz przeciwstawność Kościoła przed i po Soborze, negując niekiedy obiektywne rozgraniczenie między posługą hierarchiczną i odpowiedzialnością świeckich w Kościele – mówił Papież. – W szczególności zaś pojęcie Ludu Bożego było przez niektórych interpretowane według kryteriów czysto socjologicznych, w sposób niemal wyłącznie horyzontalny, który wykluczał odniesienie wertykalne do Boga. Poglądy te są w sposób oczywisty sprzeczne z literą i duchem Soboru, który nie chciał zerwania, innego Kościoła, lecz prawdziwej i głębokiej odnowy w ciągłości tego samego podmiotu, Kościoła, który wzrasta w czasie i rozwija się, pozostając jednak tym samym, jednym podmiotem pielgrzymującego Ludu Bożego – mówił Benedykt XVI.

Papież dostrzega też, że fałszywe interpretacje nauczania soborowego prowadzą do znużenia w Kościele. - Trzeba przyznać, że rozbudzone w ostatnich latach energie duchowe i duszpasterskie nie zawsze przyniosły oczekiwany wzrost i rozwój. Widać bowiem, że w niektórych wspólnotach kościelnych po okresie pełnym gorliwości i inicjatyw nastał czas osłabionego zaangażowania, znużenia, niekiedy niemal stagnacji, a także oporu i sprzeciwu względem soborowego nauczania, który przejawia się w różnych poglądach formułowanych w imię Soboru, lecz w rzeczywistości sprzecznych z jego duchem i literą.

Benedykt XVI przyznał, że Kościół w Rzymie dość dobrze przyjął soborową eklezjologię, również dzięki zaangażowaniu jego poprzedników i działalności wielu ruchów. Są one prawdziwym darem dla diecezji. Trzeba jednak dbać – zaznaczył Papież – aby ich członkowie kształtowali w sobie świadomość przynależności do wspólnoty parafialnej. Papież przypomniał, że to Słowo Boże zwołuje wspólnotę, a Eucharystia czyni z niej jedno ciało.

 

JaLu/RV

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »