W zachodnich krajach, które przyjęły do siebie duże ilości ludności muzułmańskiej, nie ma spokoju. Przykładem Belgia, którą przed krwawym zamachem w ostatniej niemal chwili ocaliła interwencja służb bezpieczeństwa. Gdyby nie to, w sylwestra Europą wstrząsnęłyby nie tylko fajerwerki, ale i wybuchy bomb. 

Belgijskie służby aresztowały dwóch dżihadystów, którzy planowali dokonanie zamachu terrostycznego w ostatni dzień roku. Schwytano ich w policyjnych nalotach przeprowadzonych w niedzielę i poniedziałek w Brukseli oraz innych częściach kraju.
Policja zabezpieczyła ubrania wojskowe i islamistyczne materiały propagandowe. Nie odnaleziono jednak ani broni, ani materiałów wybuchowych. To oznacza, że te mogą wciąż znajdować się w rękach terrorystów.

Jeden z zatrzymanych przez Belgów dżihadystów został oskarżony o prowadzenie komórki terrorystycznej i rekrutowanie bojowników.
Policja nie podała, gdzie dokładnie chcieli zaatakować islamiści. Mowa jedynie o szeregu "celów symbolicznych" w Brukseli oraz o ataku na policję.

Krąży w sieci mem, który przedstawia wojskowe patrole na ulicach Paryża, Berlina i Brukseli, zestawiając je ze statystykami dot. liczby muzułmanów w społeczeńtwach tych krajów. Towarzyszy temu zdjęcie starówki warszawskiej, pogrążonej w spokojnej kontemplacji Bożego Narodzenia. Procent muzułmanów w Polsce? 0...

Mem, jak mem, spłyca i uogólnia. Nie można jednak odmówić, że pokazuje rzecz zupelnie oczywistą: nie ma zagrożenia terrorystycznego bez dużych społeczności muzułmańskich. A zatem: nie ma muzułmanów, nie ma terroryzmu i ludzie są bezpieczni.

Proste - i wierzymy, że dobrze rozumie tę prawdę rząd Prawa i Sprawiedliwości.

wbw