Skromne mieszkanie w centrum Brukseli z czynszem opłaconym na rok i pomoc w znalezieniu zatrudnienia otrzyma Miss Bezdomnych 2010, 58-letnia Therese Van Belle. – To najpiękniejszy dzień w moim życiu – powiedziała. Pozostałe finalistki konkursu dostaną kosmetyki, bony na zakupy lub wizytę u fryzjera.
Belgijski konkurs rozpoczął się rok temu. Jego końcowy etap odbył się w sobotę w brukselskim centrum kultury Tours et Taxis. Udział wzięło w nim dziesięć kobiet, które najpierw paradowały w ekskluzywnych strojach, a potem opowiadały z detalami o życiu na ulicy. Odkąd konkurs ruszył, ostro krytykują go pracownicy opieki społecznej. – Cudze nieszczęście jako sposób na spędzenie miłego wieczoru – denerwuje się Luise Van Kampen z belgijskiego stowarzyszenia schronisk dla bezdomnych (ASBL).
Jej zdaniem organizatorki konkursu, czyli 54-letnia Mathilde Pelsers, która od 30 lat zajmuje się bezdomnymi, i jej 18-letnia córka Aline Duportail, która jest pierwszą wicemiss zachodniej Flandrii. - To wykorzystywanie bezdomnych do celów marketingowych – ocenia. – Co się stanie po roku, gdy Therese nie znajdzie pracy i nie będzie mogła płacić za czynsz. Wyrzucą ją z tego mieszkania? - pyta. - Organizatorki zapewniają, że chodzi im wyłącznie o udzielenie pomocy. – Wszystkim pomożemy w znalezieniu mieszkania i pracy. Chcemy zwrócić uwagę na ich problemy – mówi Aline Duportail.
Sekretarz stanu ds. walki z ubóstwem Philippe Courard nazwał konkurs "akademią gwiazd nędzy". Wskazuje, że kandydatki musiały w czasie rywalizacji występować na galach w całym kraju. – Ta, która wycisnęła z ludzi najwięcej łez, awansowała. Tak nie da się rozwiązać problemów bezdomnych – tłumaczy zasady konkurs.
mm/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

