- Dziewiątego maja br. w Internecie została upubliczniona treść prywatnej korespondencji pomiędzy przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X a trzema innymi biskupami [należącymi do Bractwa]. Takie zachowanie jest karygodne. Osoba, która naruszyła tajemnicę korespondencji, popełniła poważny grzech – czytamy w oficjalnym komunikacie Domu Generalnego FSSPX w tej sprawie.

 

- Publikacja ośmieli tych, którzy prowokują podziały, dlatego władze Bractwa Św. Piusa X proszą swych księży i wiernych świeckich o ograniczenie reakcji jedynie do wzmożonej modlitwy, po to, aby wypełniła się wola Boża dla dobra Kościoła i zbawienia dusz – czytamy w apelu Bractwa. 

 

Komuś, kto opublikował list bp Fellay'a w sieci zapewne zależało na wytworzeniu atmosfery podziałów,a tym samym, opóźnieniu powrotu lefebrystów. - Co do rozłamu w Bractwie – zapewne, jak w każdej wspólnocie, istnieje tam jakiś podział i ścierają się różne stanowiska. Część biskupów i kapłanów Bractwa z dużą dozą rezerwy podchodzi do uregulowania relacji ze Stolicą Apostolską, obawiając się utraty wyrazistej tożsamości. Owa nieufność jest spowodowana izolacją Bractwa z kościelnego mainstreamu, która trwa co najmniej od 1988 roku. To może rodzić mentalność zamkniętej twierdzy i nieufności. Jest to też rezultat długotrwałej, prowadzonej w sposób planowy, nagonki i rozpowszechniania kłamliwych informacji na temat Bractwa, jakoby było w stanie schizmy, odrzucało część Magisterium Kościoła, okazywało krnąbrne nieposłuszeństwo, etc. Ten obraz jest obecny w sposobie myślenia wielu wiernych, a także niezorientowanych kapłanów, a jest to obraz fałszywy. Jednak jego upowszechnienie spowodowało, że część Bractwa, biskupów i księży wykształciła w sobie taką mentalność zamkniętej twierdzy i mentalność skrajnej nieufności wobec tych, którzy przychodzą tak, jak obecnie, ze szczerze - miejmy nadzieję - wyciągniętą ręką. Ta nieufność jest zrozumiała – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl Arkadiusz Robaczewski, szef Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683.

 

- Na szczęście, na czele Bractwa stoi biskup Fellay, który roztropnie i w duchu wiary patrzy na przyszłość powierzonej mu wspólnoty. Podobnie też Ojciec Święty patrzy na przyszłość Kościoła. Obaj są pełni dobrej woli. Benedykt XVI zdaje sobie sprawę, że Kościół jest w opłakanym stanie, dawał temu wielokrotnie wyraz w swoich wypowiedziach. Stąd zapewne jego pragnienie uregulowania sytuacji wspólnoty cechującej się wyrazistością doktrynalną, praktykującą tradycyjną dyscyplinę, co powoduje, że nie podlega ona erozji. Być może Papież spodziewa się, że taka wspólnota może wnieść do Kościoła sporo duchowej, ozdrowieńczej świeżości. Z kolei, Bractwo zdaje sobie sprawę, że być w najbliższym czasie może nie być papieża, który tak ostro i wyraźnie widzi sytuację Kościoła i jest gotów na radykalne kroki. Dlatego też chce wykorzystać tę dobrą wolę Ojca Świętego, by uregulować swoją sytuację kanoniczną – dodaje Robaczewski.

 

Czy spekulacje na temat szykującego się rozłamu w Bractwie mogą w jakiś niekorzystny sposób odbić się na dialogu z Watykanem? - Nie sądzę – odpowiada Robaczewski i dodaje: „Myślę, że bp Fellay jest na tyle zdeterminowany, żeby doprowadzić do regulacji statusu kanonicznego Bractwa i zdaje sobie jednocześnie sprawę, że niewykorzystanie ewidentnie dobrej woli ze strony Ojca Świętego doprowadzi do tego, że w najbliższych dziesięcioleciach Bractwo będzie rzeczywiście wchodzić w izolację, a przede wszystkim straci wpływ duszpasterski na wiernych, z których coraz więcej poszukuje wyrazistości i jasnych odpowiedzi w dziedzinie wiary – a takie może znaleźć we wspólnotach Bractwa. Bractwu zaś zależy na tym, by ten wpływ utrzymać. Dla wielu wiernych, będących pod opieką Bractwa, dla ich wiary i rozwoju duchowego, przynosi on bowiem błogosławione owoce”.

 

Marta Brzezińska