Pod koniec lutego br. przygotowaliśmy szczegółowy raport na temat projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Warto przypomnieć, czym według twórców ustawy jest przemoc psychiczna wobec dziecka. Na stronie internetowej Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej można przeczytać poradnik pracownika socjalnego. Oto, jak jest w nim definiowana przemoc psychiczna wobec dzieci: „jest to działanie prowadzące do zniszczenia pozytywnego obrazu własnej osoby np.: wyśmiewanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów, stosowanie gróźb, szantażowanie”.

Natomiast „przemoc fizyczna jest to wszelkiego rodzaju bezpośrednie działanie z użyciem siły, którego rezultatem jest nieprzypadkowe zranienie np. popychanie, obezwładnianie, policzkowanie,szczypanie, kopanie, duszenie, bicie otwartą ręką, pięścią lub przedmiotami, oblewanie wrzątkiem lub substancjami żrącymi, użycie broni, itp.

Klub PiS zaproponował, by nadać mu inną formę: "władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowywania dziecka z poszanowaniem jego godności i praw, w tym prawa do życia bez przemocy". Propozycja ta jednak została odrzucona.

Zdaniem posłanki PiS Teresy Wargockiej, taki zapis spełnia oczekiwania tych, którzy chcą zakazać bicia dzieci. Przypomniała, że zapisy chroniące nietykalność cielesną są już w prawie polskim. Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS podkreśliła, że choć jest zdecydowaną przeciwniczką bicia dzieci, to zakaz w zaproponowanej formie, budzi jej wątpliwości.

Komu zależało na tym by nie zmieniać zapisu? Rzecznikowi Praw Dziecka Markowi Michalakowi. - To jest ogromnie ważne, by wprowadzić dosłowny zakaz bicia dzieci. Inne kraje już to wprowadziły i nic złego się nie stało - przekonywał. Jego zdaniem, choć zakaz jest zapisany w innych dokumentach, także w konstytucji, to w Polsce trzeba powiedzieć wyraźnie, że dotyczy on też małoletnich, w przeciwnym razie nie wszyscy będą sobie to uświadamiać.

O pozostawienie zapisu apelowała też przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka Mirosława Kątna. - Żaden sprawca, który zakatował na śmierć swoje dziecko, nie chciał go zabić. Każdy mówił, że chciał dyscyplinować. Tylko pozornie ta granica jest daleka. Dziecko musi być wychowywane w systemie nagród i kar, ale kara nie może być karą fizyczną, my dorośli też się tak nie karzemy - przekonywała.

MaRo/Wiara.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »