-Niestety nie jechaliśmy parowozem ale mocno odczuliśmy klimat rzeczywistości parowozowej, która potrafi wielu pasjonować. W parowozowni w Wolsztynie gdzie kręciliśmy zdjęcia, spotkaliśmy jakiegoś japońskiego profesora, który w stroju mechanika doglądał taboru i oprowadzał po parowozach.

 

Co robiliśmy w tym filmie? Trafiliśmy w sam środek szaleństwa. Tomek Budzyński jako rezyser to wizjoner, całkowicie nieprzewidywalny, potrafiący tworzyć kosmicznie, z wyobraźnią na bieżąco. To było dla nas niesamowite doświadczenie, choć często też pracujemy spontanicznie, wchodząc w strumienie świadomości. On również to robił i nasza współpraca była niesłychanie dynamiczna i niosąca dużo radości.

 

My z Jackiem Borusińskim nie występowaliśmy jako Mumio, bo Mumio to jest formacja sceniczna w teatrze, ale pewnie coś z mumio do tego filmu się przeniosło. Nie obejrzałem jednak skończonego filmu ale fragmenty, które widziałem – kręciły - dodaje Basiński.

 

Not. Jarosław Wróblewski