Fronda.pl: Kibice, którzy zakłócili wykład majora KBW Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim zostali skazani na areszt oraz wysokie kary pieniężne. W związku z tym czy możemy przypuszczać, że od teraz osoby zakłócające oficjalne uroczystości, wykłady, jak np. ks. Pawła Bortkiewicza, będą pociągani do odpowiedzialności?

Bartosz Kownacki: Moim zdaniem została tu przekroczona pewna granica. Granica demokracji. W jej przekraczanie wmontowano wymiar sprawiedliwości, sąd. Do tej pory można było eksponować swoje niezadowolenie, a pan Bauman przecież ciężko pracował na to, by niezadowolenie w jego stronę było właśnie w taki sposób pokazywane. Użyto jednak instytucji państwowych, by tych ludzi skazać. Wcześniej taki sprawy kończyły się uniewinnieniami, albo umorzeniami.

Jestem przekonany, że takie postępowanie, dotyczyć będzie osób tylko z prawej strony, które będą manifestować swój negatywny stosunek do dorobku innych. Nie wierzę by ktokolwiek został pociągnięty do odpowiedzialności za zakłócanie np. wykładu ks. Bortkiewicza, czy też uroczystości związanych z prawa stroną polityczną. Została przekroczona granica, ale tylko w jedną stronę. Lewicowemu ekstremum można wszystko, natomiast my mamy siedzieć cicho. To zostało bardzo jasno pokazane.

Jak pamiętam podczas tamtego wykładu użyto policji, przymusu państwowego, na terenie eksterytorialnym, czyi uniwersytecie. Procedury wkroczenia policji na uniwersytet są szczególnie określone i w mojej ocenie nie zostały one zachowane. Policja bez formalnej prośby rektora na teren uczelni może wkroczy tylko wtedy gdy jest bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia. W tym przypadku nie było takiego zagrożenia. Policja wkroczyła na żądanie prezydenta miasta, nie było formalnej prośby rektora. W związku z tym odpowiedzialności powinni ponieść, ci którzy interweniowali w tej sprawie, a nie ci którzy w tym zajściu uczestniczyli.

Not.Ab