Szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso walczy o reelekcję. W tym celu przybył szukać sojusznika do Warszawy. Polska powinna poprzeć portugalskiego polityka - uważa Marek A. Cichocki z Centrum Europejskiego Natolin.

 

Oficjalnie usiłuje się przedstawić spotkanie i rozmowę prezydenta Kaczyńskiego i szefa KE jako roboczą rozmowę przed wyborami do europarlamentu, które odbędą się u nas 7 czerwca. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że Barroso rozpoczyna zbiegi mające na celu umożliwienie mu utrzymania stanowiska przewodniczącego komisji. W czerwcu przywódcy Unii mają zadecydować o tym, czy będzie nim nadal Barroso.

Jeszcze niedawno Portugalczyk był pewnym kandydatem do reelekcji. Teraz rośnie opozycja przeciwko przedłużaniu kadencji szefa Komisji przed październikowym referendum w Irlandii. Opozycji wobec Barroso przewodzi Francja. Prezydent Nicolas Sarkozy ma szefowi KE za złe, że poparł Polskę i inne kraje nowej Unii niechętne planom dotacji dla francuskiego przemysłu. Ewentualne poparcie ze strony Polski i innych krajów nowej Unii dla czerwcowej reelekcji może mieć dla Barroso duże znaczenie. Zapewne ważnym elementem politycznej gry będzie traktat lizboński, którego polski Prezydent jeszcze nie podpisał.

 

Marek A. Cichocki (Centrum Europejskie Natolin) dla Fronda.pl:

Okres przewodzenia komisji przez Barroso ocenić trzeba pozytywnie. To był trudny czas dla tej instytucji, która była poddana silnej presji ze strony takich państw jak Francja czy Niemcy. Mimo tych nacisków Barroso stał się promotorem spraw istotnych także dla Polski, jak kwestie polityki energetycznej, czy sprawa embarga na produkty rolne, które nałożyła Rosja. Co prawda Barroso dowiedział się o tym późno, ale nie winię go za to, bo odpowiedzialna jest polska pani komisarz Danuta Hubner, która przez wiele miesięcy nie uważała, że to jest  jakiś problem. Wreszcie Barroso zaangażował się w kwestie związane z kryzysem i walkę z protekcjonizmem. Dlatego naraził się Francji i nie zaskakuje mnie reakcja prezydenta Sarkozy`ego. Niemcy na pewno mają mu za złe, że nie popiera budowy gazociągu północnego, a o wiele bardziej interesuje się Nabucco. Polska zdecydowanie powinna poprzeć dotychczasowego szefa komisji, choć nie wiem czy to będzie możliwe. Prezydent zaangażował się bowiem w jakieś nie do końca przemyślane partnerstwo z Francją, natomiast premier z Niemcami.

 

JaLu/Polska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »