Marta Brzezińska: Dziś mijają trzy lata od katastrofy w Smoleńsku. Jesteśmy bliżsi prawdy o tym, co tam się wydarzyło, czy może wręcz przeciwnie?
Stanisław Pięta, PiS: Chciałbym, abyśmy byli bliżsi prawdy. To, co robi Antoni Macierewicz i kierowany przez niego zespół ekspertów niewątpliwie przybliża nas do tej prawdy. Wiemy coraz więcej, potrafimy zdemaskować kłamstwa i manipulacje komisji Millera i Anodiny. Pogłębia się jednak szok, jakiego doznaję obserwując zachowanie polskich władz. Byłem 10.04.2010 w Katyniu i przez pierwsze miesiące nie odważyłbym się postawić zarzutu, że doszło do zamachu, zbrodni. Później, obserwując postępy, czy raczej brak postępów w oficjalnym śledztwie, niezabezpieczenie miejsc katastrofy, kłamstwa Rosjan, niszczenie dowodów, etc. zacząłem nabierać podejrzeń. Błędy można by jeszcze długo wymieniać. To pierwsza katastrofa lotnicza na świecie, w której wrak samolotu nie jest dowodem. Doszło do zdarzenia, którego skutkiem była śmierć kilkudziesięciu osób, więc obowiązkiem każdego prokuratora jest przeprowadzenie sekcji zwłok. Nie zrobiono tego. W przypadku oficjalnego powstępowania polskich władz i prokuratury nie mamy do czynienia z karygodną nieudolnością, ale z działaniem na szkodę śledztwa i ze zdradą stanu. Inaczej nie mogę tego nazwać. Bardzo chciałbym ograniczyć się do modlitwy i złożenia kwiatów, ale my po prostu musimy walczyć o prawdę, domagać się rzetelnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii. Dopóki to nie nastąpi, dopóty nie możemy zatopić się wyłącznie w modlitwie i pielęgnowaniu pamięci.
Używa Pan ostrych sformułowań, „zdrada stanu”. Wczoraj pod ambasadą Rosji odbyła się manifestacja środowiska związanego z „Gazetą Polską”. Na zdjęciach widać na przykład transparenty z Tuskiem i swastyką. Czy uważa Pan, że taka mocna retoryka jest właściwa?
Absolutnie. Jeśli chodzi o swastykę, to jest to absolutnie nieadekwatne. Dlaczego mamy łączyć symbol nazistowski z Donaldem Tuskiem? Jeśli już, to raczej sierp i młot jest bardziej adekwatny.
Czy nie ma Pan poseł wrażenia, że obchody rocznicowe straciły nieco impetu? Owszem, każdego 10. dnia miesiąca odbywają się msze w intencji ofiar, ale wydaje mi się, że ludzi na Krakowskim Przedmieściu jakoś coraz mniej. Czy nie jest to efekt tego, że pewna część społeczeństwa jest już zmęczona Smoleńskiem, o którym wiele mówi zarówno rząd, jak i opozycja?
Owszem, ludzie są już tym tematem nieco zmęczeni. Smoleńsk staje się dla wielu osób niestrawny. Nieustanna nagonka, kłótnie powodują, że ludzie sami nie wiedzą, co o tym myśleć, czują irytację i odsuwają od siebie temat. Społeczeństwo jest jednak zróżnicowane. Ci, którzy doświadczają jakiejś refleksji państwowej, patriotycznej, religijnej potrafią zrozumieć, że mamy tutaj do czynienia z celowym działaniem, wyśmiewaniem pamięci, osób, które domagają się prawdy. Trzon polskich mediów stanowią stacje telewizyjne, gazety głęboko uwikłane w PRL, nasycone agenturą. Dziennikarze tych mediów tańczą tak, jak grają im zwierzchnicy z WSI czy z rosyjskich służb specjalnych. Te powiązania nie zostały przecięte. Ludzie z komunistycznych służb specjalnych wspierają ten rząd, jego narrację. Mają ku temu odpowiednie instrumenty i pieniądze, więc osiągają sukcesy na tym polu. Nie da się trwale i skutecznie wymazać Smoleńska z pamięci narodowej. Ludzie upomną się o swojego prezydenta. Nie wiem, ile to potrwa. Ale w końcu nastąpi. Ci, którzy dziś zachowują się w niegodny i podły sposób, będą się tego kiedyś wstydzić. Tych zaś, którzy ponoszą odpowiedzialność za to, co się stało, dopadnie sprawiedliwość.
Jak Pan ocenia fakt, że premier w dniu rocznicy wyjeżdża do Nigerii?
Ta decyzja jest podyktowana dwiema przesłankami. To lekceważenie i strach. Ja to widzę, kiedy spotykam na korytarzu poselskiego hotelu ministra Klicha albo siedzę naprzeciw ministra Arabskiego. Myślę, że oni zdają sobie sprawę z tego, że przyjdzie dzień, w którym Tusk, Komorowski, Arabski, Klich, Janicki, Parulski, wszyscy oni staną przed trybunałem i zapłacą za swoje postępowanie. Nie ma od tego odwrotu. Nie uratuje ich ani Obama, ani Bruksela, ani Putin. Naród im wypłaci należność.
Rozmawiała Marta Brzezińska
