Główny konkurent Obamy, Mitt Romney może zaś liczyć na skromne 13 procent wsparcia producentów pornosów. Reszta zagłosować zamierza na „kogoś innego”. - Te wyniki nie są zaskakujące, bowiem większość ludzi związanych z biznesem dla dorosłych ma poglądy liberalne na rząd, i to, jak powinien on pracować – tłumaczy Steven A. Hirsch z CEO of Vivid Entertainment. - Kwestie społeczne są dla nich ważniejsze, niż podatkowe, i dlatego poprą oni kandydata, który podziela ich przekonania – dodaje.
Zaskoczeni tymi wynikami nie są również przeciwnicy pornografii. - Przemysł porno rozwija się dzięki temu, że administracja Obamy dała mu zielone światło, by mógł docierać z pornografią do każdego mężczyzny, kobiety i dziecka w Ameryce – podkreśla Pat Trueman, prezydent organizacji Morality in Media.

