To dość zaskakująca informacja. Oto w separatystycznej Abchazji, która dzięki pomocy Rosji oderwała się od Gruzji teraz ma na pieńku z prorosyjską opozycją, która próbuje przejąć tam władzę. Samozwańczy prezydent Abachazji Aleksandr Ankwab przekonuje, że kontroluje sytuację i nie dopuści do dalszych rozruchów. Wczoraj jednak grupa opozycjonistów wtargnęła do budynku administracji prezydenta.

Jaki cel ma akcja terrorystów Putina w Abchazji? Zażądali oni dymisji rządu oraz przedterminowych wyborów prezydenckich, gdyż uważają, że samozwańczy prezyden Ankwabow nie dokonuje takich reform jakie dostał z Moskwy, oraz nie działa wystarczająco w kierunku zbliżenia z Rosją. Powołali oni tzw. Radę Koordynacyjną i ogłosili, że przejmują władzę w państwie. 

Aleksandr Ankwab w wywiadzie dla jednej z abchaskich telewizji oświadczył, że póki co nie uciekł z kraju i kontroluje sytuację.

mod/IAR