Prezydent elekt na antenie rosyjskiej telewizji Rossija 24 zapowiedział, że po objęciu stanowiska może skasować dekret Wiktora Juszczenki o nadaniu liderowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy – pisze "Rzeczpospolita".

Decyzję o przyznaniu tego tytułu Banderze podjął ustępujący z urzędu prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Starania o to podejmowała Lwowska Rada Obwodowa, chcąca pośmiertnie uczcić jego pamięć.

– Ta sprawa wywołała podziały w społeczeństwie. Musimy zapobiec pisaniu historii od nowa. Nie możemy honorować tytułem Bohatera Ukrainy takich ludzi – przekonywał Janukowycz.

- Spodziewaliśmy się, że wraz z dojściem Janukowycza do władzy sprawa Bandery może przyjąć zły obrót – powiedział "Rz" Orest Waskuł, szef Bractwa UPA w Kijowie. – Obawiamy się, że to dopiero początek jego walki z ukraińskim ruchem narodowym. Zapewniam, że będziemy protestować.

Zadowolenia nie ukrywają natomiast polscy kresowiacy. – To dla nas bardzo dobra wiadomość. Znak, że nowy przywódca Ukrainy nie zamierza, tak jak jego poprzednik, gloryfikować człowieka odpowiedzialnego za ludobójstwo. Nie zamierza tolerować faszyzmu – powiedziała "Rz" Ewa Siemaszko, historyk związana ze środowiskami kresowymi.

Doradca byłego prezydenta Leonida Kuczmy Ołeh Soskin powiedział jednak "Rz", że deklaracja Janukowycza nie wynika z własnych przekonań, tylko z inspiracji Moskwy.

Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której zbrojne ramię, UPA, jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku krwawe czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Według polskich badaczy zginęło wówczas od 50 do 150 tysięcy osób.

 

MaRo/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »