– Andrzej Duda to młodszy Kaczyński i zastępca Zbigniewa Ziobry z najgorszego okresu Prawa i Sprawiedliwości. Uważam, że Polska nie zasługuje na tak wielkie ryzyko, jakie niesie ze sobą ewentualne zwycięstwo Dudy w wyborach prezydenckich – mówi Leszek Balcerowicz. Andrzej Duda jako prezydent III RP może państwu wyrządzić więcej złego niż dobrego. Zdaniem Balcerowicza bowiem kandydat PiS w wyborach prezydenckich to symbol reżimy, w którym upolityczniono nawet prokuratorów. – Polski nie stać na 'hamulcowego' blokującego wprowadzanie w kraju reform – argumentował ekonomista.
Cóż, warto przywołać w tym miejscu słowa śp. Józefa Oleksego wspominającego (w słynnej rozmowie z Gudzowatym) postać Leszka Balcerowicza, a zrozumiemy co tak naprawdę piszczy w duszy Balcerowicza: "- Przecież on był zwykłym doktorem, jak pracował w KC PZPR. My byliśmy bliskimi kolegami. Ostatnie spotkanie było 3 maja, jak go spałowali gdzieś na Starym Mieście. I on następnego dnia zadzwonił, i był cały wzburzony: Józek, ty wiesz nic nie zrobiłem, byłem tam tylko i mnie do suki zaciągnęli. A ja mu mówię: Lesiu, a na ch.. tam szedłeś. Wiedziałeś, że będą pałować. (…) Zanim go wylegitymowali, to spałowali. Przyszedł się do mnie żalić. A ja mu mówię: Po coś tam kur.. szedł?! ".
mm/Onet.pl
