Transport chłopca do specjalistycznej kliniki został sfinansowany przez ks. Franka Pavone, dyrektora organizacji "Księża dla życia". Organizacja zapłaciła za przelot samolotem pogotowia lotniczego, pokryje także koszty leczenia chłopca i pobytu jego rodziny w USA.

Jeśli jest szansa na to, aby chłopiec mógł żyć, to będziemy badać wszystkie możliwości leczenia. Na razie udało nam się wygrać walkę z biurokratami medycznymi w Kanadzie. Prawdziwa walka o ocalenie chłopca może się dopiero rozpocząć - mówił ks. Pavone.

Batalia o uratowanie chłopca trwa od kilku tygodni. Lekarze z London Health Sciences Centre w Ontario, w którym przebywał Joseph, odmówili wykonania tracheotomii. Starano się za wszelką cenę, by odłączyć go od respiratora, wbrew woli rodziców.

Dziecko cierpi na poważne, nieuleczalne schorzenia neurologiczne, ich przyczyny do tej pory nie zostały zdiagnozowane. Z powodu podobnych powikłań, osiem lat temu zmarła siostra Josepha, Zina. Jednak wtedy lekarze wykonali dziewczynce zabieg tracheotomii i pozwolili czekać na naturalną śmierć w domu, pod opieką rodziców. U Josepha stwierdzili "stan wegetatywny" i postanowili odłączyć od urządzenia podtrzymującego życie.

eMBe/LifeSiteNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »