Euro 2012, które toczy się w Polsce i na Ukrainie przypomina władzom Rosji czas prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego i trudny moment, gdy Polsce i Ukrainie - razem - przyznano organizację Mistrzostw Europy w piłce nożnej. To okres, w którym polityczna pozycja Polski w naszym regionie była nieporównywalnie wyższa, niż dzisiaj.  

 

Z rosyjskiego punktu widzenia polsko - ukraińskie Euro nie może być sukcesem, a Polska nie powinna wyjść z tego wydarzenia wzmocniona. A co  najważniejsze- polskie społeczeństwo nie może zostać  zaakceptowane przez Europę w roli gościnnych i sprawnych gospodarzy. Jedynymi beneficjentami, i to dzięki wsparciu rosyjskich władz, ma zostać ekipa rządząca dzisiaj Polską.  

 

Zrobiono wiele, po rosyjskiej i polskiej stronie, by ten cel prezydenta Putina został osiągnięty. Tylko zwyczajni, polscy kibice zachowali się, jak na skalę tej prowokacji - genialnie. Podobnie genialnie zachowali się uczestnicy marszu 10 czerwca, godnie i spokojnie przypominając tragedię smoleńską.

 

Ale to nie znaczy, że pani ministrze Musze, pani Prezydent m.st. Warszawy w lojalnej współpracy z rosyjskimi organizatorami "marszu" nie udało sie uzyskać tego, o co stronie rosyjskiej chodziło. Teraz, po 12 czerwca, można już spokojnie budować negatywny wizerunek Polaków i Polski.

 

Na mecz Rosji z Grecją juz po raz drugi wybiera się do Warszawy doradca Putina - M. Fiedotow. Będzie "konsultował" prace polskiej policji i pilnował, by polskie władze roztoczyły  troskliwą opiekę nad rosyjskimi kibicami zagrożonymi przez polskich skinheadów i faszystów. Przecież reportaż BBC ostrzegał Europę....

 

W co gra Putin? W przywrócenie miękkich wpływów w Warszawie i zyskanie dla tej dominacji nad Polską akceptacji europejskiej opinii publicznej. Chce pokazać obywatelom naszego regionu słabość Polski i jej zależność  od rosyjskiej polityki. Dlatego trzeba wzmocnić ten rodzaj narracji o Polsce, w której Polacy to "faszyści" i ksenofobiczni chuligani. Sygnalizowałam ten problem w najnowszym „Gościu Niedzielnym” i „Tygodniku Solidarność”, który ukaże się w przyszłym tygodniu.

 

Dzisiaj dodam, że mimo, iż polscy kibice zrozumieli sens tych wszystkich manipulacji i prowokacji, nie udało sie uniknąć wydarzeń, które dzisiaj "pracują przeciwko" nam.

 

Warto przypomnieć, że przez ostatnie 200 lat Rosjanie (także jako Sowieci) dłużej rządzili Polakami, niż  sami Polacy. Ich wiedza o nas samych wydaje się czasami większa, niż wiedza polskich polityków. Politycy rosyjscy (i służby) mają wielka zdolność zarządzania naszymi emocjami.  Może dlatego, że na biurka sowieckich polityków trafiały raporty o stanie naszych nastrojów przygotowywane przez dawnych TW i oficerów prowadzących. Może dlatego, że Kreml zawsze może liczyć na lojalność przynajmniej części politycznej elity Polski.

 

Przestańmy więc wpisywać się w scenariusze pisane przez innych. Tym bardziej, że wielu Polaków już to rozumie. Naprawdę spoko, damy radę! – mówi Barbara Fedyszak-Radziejowska.

 

Not. Jarosław Wróblewski