Na wojskowym lotnisku w Powidzu pod Poznaniem wyłączono m.in. ułatwiający lądowanie system ILS. Nie było go bowiem również na lotnisku Siewiernyj. Eksperyment komisji kierowanej przez  przez szefa MSWiA Jerzego Millera miał na celu rekonstrukcję ostatnich minut lotu tupolewa, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. Według „Faktu" podczas eksperymentu nie zadziałał przycisk umożliwiający automatyczne odejście.


Dziennik  informuje, że próbę przeprowadzono na bezpiecznej wysokości 500 m. Gdyby końcową fazę eksperymentu przeprowadzono na wysokości, na której w Smoleńsku znajdowała się rządowa maszyna, wówczas podobnie jak wtedy samolot by się rozbił. Z zapisów czarnych skrzynek wynika, że piloci feralnego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, po przekroczeniu 100 m próbowali odejść na drugi krąg na autopilocie.


"Fakt" nieoficjalnie dowiedział się jednak, co przyniosło doświadczenie. Przycisk "uchod" nie zadziałał. Gdyby nie fakt, że próbę przeprowadzono na bezpiecznej wysokości 500 metrów, a więc kilkakrotnie wyżej niż to było w Smoleńsku, maszyna rozbiłaby się tak samo jak prezydencki Tu-154.”- czytamy w dzienniku.


Eksperci wskazywali, że na lotnisku bez systemu ILS taki manewr nie może się udać, czyli  po naciśnięciu guzika „odejście" samolot nie zacznie się wznosić. Wiele osób zwraca uwagę, że  mogło to zaskoczyć załogę i kosztować cenne ostatnie sekundy lotu. Tajemnicą pozostaje, dlaczego piloci nie wiedzieli o tym, że w tych warunkach (bez ILS) operacja odejścia jest niemożliwa – czy był to błąd w szkoleniu, czy nie przekazano im właściwych informacji.


"Cała ta historia świadczy o złym wyszkoleniu pilotów. Jeżeli nie potrafili odpowiednio zareagować, nie wiedzieli co w samolocie działa, a co nie działa, to znaczy, że byli fatalnie wyszkoleni"- mówił w Fakcie ekspert lotniczy Tomasz Hypki. Natomiast mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej mówi, że „Doniesienia „Faktu" traktuję jako spekulacje. Trzeba poczekać na publikację raportu.”


Nie wiadomo, kiedy raport komisji Millera trafi do premiera i zostanie ujawniony. Może to nastąpić jeszcze w czerwcu.

 

Ł.A/ Fakt/Rzeczpospolita