Była francuska minister zdrowia i była przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Simone Veil została wybrana w pierwszej turze głosowania do Akademii Francuskiej. Wybrano ją 22 głosami na 29 głosujących. Pozostałe oddane głosy to 5 białych kartek i 2 białe z zaznaczonym krzyżem. Od tej chwili Veil będzie zasiadać na trzynastym fotelu należącym do byłego premiera Pierre'a Messmera, zmarłego 29 sierpnia 2007 roku. Prezydent Nicolas Sarkozy natychmiast wyraził swoją „wielką radość” z tej wiadomości i pozdrowił „kobietę stanu”, służącą zawsze Francji i pogratulował jej nieustającej odwagi w jej walkach o wyzwolenie kobiet. - Należy ona do wspólnotowej pamięci Francuzów, którzy doceniają jej wolność i niezależność ducha. Jest ona dla nas wszystkich przykładem - powiedział Sarkozy. W kampanii prezydenckiej 2007 roku Simone Veil była jedną z "twarzy" jego sztabu wyborczego.
W Akademii Francuskiej Simone Veil dołączy do byłego prezydenta Francji Valérego Giscarda d'Estaing wybranego w 2003 r., który był u podstaw jej kariery politycznej.
Simone Veil jest autorką ustawy wprowadzonej w 1975 r. dopuszczającej aborcję we Francji. Była wtedy ministrem zdrowia w rządzie Jacques'a Chiraca, prezydentem był wówczas Valéry Giscard d'Estaing. Cała trójka usilnie zabiegała o wprowadzenie tej ustawy.
Dziennik „La Croix” nie wydaje się być zszokowany tym wyborem. Dziennik zaznacza rolę Simone Veil w depenalizacji aborcji lecz jednocześnie niuansuje jej rolę: „Ustawa ta była bardziej narzucona przez Giscarda, niż przez nią samą (...). Odcięła się przez tę ustawę od pewnej części społeczeństwa francuskiego, która nigdy jej tego nie wybaczyła". Jednak wg „La Croix” Simone Veil ma tyle innych zasług na swoim koncie, że bez wątpienia zasługuje na takie wyróżnienie. - Simone Veil pozostawiła po sobie nie tylko ustawę aborcyjną. Prowadziła wiele akcji na rzecz niepełnosprawnych, uciskanych kobiet i nieustannie zabiegała o przyjazne stosunki Francji z Izraelem. Najwięcej jednak energii poświęciła walce o wspólną Europę. Być może to właśnie uczyni z niej „nieśmiertelną”, godną swojego poprzednika z Akademii Francuskiej Pierre'a Messmera - pisze francuski dziennik.
Komunikat ruchu obrony życia Laissez-les-vivre, czyli Pozwólcie im żyć, przed głosowaniem: „20 listopada Pani Simone Veil będzie jedyną kandydatką na fotel Pierre’a Messmer’a z Akademii Francuskiej (…). Dodatkowo hańba ta odbędzie się w rocznicę podpisania europejskiej Konwencji Praw Dziecka. Nie można nie prostestować publicznie z powodu tej decyzji i osoby, która zorganizowała legalną eksterminację 8 milionów dzieci trwającą już od 34 lat we Francji. Przyznając tą nową godność Pani Veil Instytut Francuski okrywa się hańbą znieważając naród". Laissez-les-vivre zorganizowało dzisiejszego popołudnia manifestację przed Akademią Francuską przeciwko kandydaturze Simone Veil.
Reakcje: Yann Baly na blogu Bernarda Antony (były europarlamentarzysta Frontu Narodowego) – 20 listopada 2008:
„7 - to liczba białych kartek oddanych podczas głosowania w Akadamii Francuskiej. Siedmiu „Nieśmiertelnych” i wolnych, którzy nie poświęcili honoru Akademii Francuskiej na ołtarzu środowiskowego konformizmu, który chciał, by Pani Veil znalazła się pod Kopułą. Tradycja Akademii Francuskiej chce, by gromadzili się w niej „poeci, powieściopisarze, ludzie teatru, filozofowie, lekarze, ludzie nauki, etnolodzy, krytycy sztuki, wojskowi, mężowie Stanu, ludzie Kościoła, którzy w sposób szczególny uświetnili język francuski”.
Zastanawiające jest, w jaki sposób Simone Veil „szczególnie wzbogaciła język francuski”, no chyba że członkowie Akademii, którzy ją wybrali uważają tekst ustawy z 16 stycznia 1975 r. za arcydzieło języka francuskiego.
Simone Veil „Nieśmiertelna”... Miliony zamordowanych dzieci pod przykrywką prawa, w brzuchach swoich matek, oni - śmiertelni i na nich nie koniec. 7 członków Akademii oddało im sprawiewdliwość”.
MaRo
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

