Czemu taka tajemnica? Trzeba by spytać o to specjalisty od psychomanipulacji, czy może nawet demonologa. Każda epoka ma swoje sposoby na budowanie i dystrybucję wtajemniczenia. Śluzy psychologiczne są wyzwaniem dla profana, który po prostu musi poczuć, że dostępuje zaszczytu.


Maura Judkis z Washingtonpost podśmiewuje się: „Chcesz kopię przed premierą książki ? Powodzenia.” Procedury wcześniejszych umów i zastrzeżenia bezpieczeństwa były jej zdaniem bardziej godne korony z klejnotów, niż jakiegokolwiek rękopisu. Łatwiej dostać naprawdę tajne dokumenty, niż egzemplarz tego do recenzji. Więc co trzeba było zrobić, aby dostać w swoje ręce na kopię z pewnym wyprzedzeniem? Strzegła tego armia prawników. Zarówno „New Yorker” jak „Guardian”, poważne media, które w końcu pokonały te bariery i widziały egzemplarze, rozwścieczone skupiły się nie na treści, tylko na złośliwym opisie okoliczności walki o wtajemniczenie. „Guardian”, napisał: „Zostałem zobowiązany do podpisania dokumentów prawnych dokładniejszych niż zazwyczaj są związane z kupnem domu, zanim wolno mi było przeczytać "Casual Vacancy", pod ścisłym nadzorem w londyńskich biurach „Little, Brown”. Nawet przedstawicielowi wydawcy zostało zabronione, aby ją przeczytał, lecz podał mi on rękopis ostrożnie, z szacunkiem, jakby asekurował bezcenną wazę z dynastii Ming. Potem zostałem zobowiązany, aby nigdy nie ujawniać adresu biura gdzie Rowling będzie dawała wywiad w Edynburgu. (..) Sama jego perspektywa zaczyna powodować mistyczny nastrój audiencji u Jej Królewskiej Mości - z tym wyjątkiem, oczywiście, że Rowling jest znacznie słynniejsza, znacznie bogatsza od królowej.” Przedstawiciele mediów „The New Yorker” jest „Ian Parker” również przeczytali książkę „pod zastaw” podobnie pilnowani w biurach wydawcy Rowling i na samym początku zabroniono im notatek. Szczególnej łaski, nie wiedzieć czemu dostąpił przedstawiciel „Huffington Post’s books”, który otrzymał kopię 22 września. Dano mu okropnie mało czasu na pracę nad recenzją, ale jednak dostarczono mu druk w kopercie, czym chwalił się tym na służbowym Twitterze: "Ponieważ nie posiadam prawnie podpisanych umów, to wszystko mogę powiedzieć”, ale nie zdążył, ponieważ usunięto mu ten wpis.


Nie wszyscy byli chętni do gry zgodnie z zasadami Rowling. Niektórzy się zbulwersowali, kiedy przeczytali klauzulę stwierdzającą, że nawet istnienie porozumienia w sprawie recenzji nie może być ujawnione. Pomimo szerokiej wymiany poczty z prawnikami wydawcy, z pytaniami czemu to jest konieczne, nie dostali żadnego zrozumiałego wyjaśnienia. Zatem przedstawiciel „Guest” zrobił rozsądne i wrzucił rzucił umowę do recyklingu, bez podpisywania jej.


Książka ukazała się dzisiaj o 8 rano. W dzisiejszej recenzji New York Times, zatytułowanej „Ciemność i śmierć, bez magii ku pomocy”, jest stwierdzenie, że ta książka nie tyle co zaskakuje odmiennością wobec tych o Harrym Potterze, co „jest tak banalna, tak przygnębiająco stereotypowa, że ”Casual Vacancy”, nie jest tylko rozczarowujące, jest po prostu nudne”. Zdaniem NY Times posiada „niepokojące momenty”, które jednak nie czynią książki ciekawą, lecz mroczną. To zdecydowanie nie jest to książka dla dzieci: samobójstwo, gwałt, uzależnienia od heroiny, pobicia i liczne sceny gwałtownej przemocy. Posiada zbiorową scenę seksu na cmentarzu, opis użycia kondoma "lśniącego w trawie obok nogi, niczym kokon pajęczyny w trakcie wielkiego pożerania … (por. http://www.nytimes.com/2012/09/27/books/book-review-the-casual-vacancy-by-j-k-rowling.html?_r=1 ).


Jak podaje portal newsweek.pl polski przekład, zatytułowany "Trafny wybór", będzie miał premierę w połowie listopada nakładem wydawnictwa "Znak".


MP/washingtonpost.com