Pro-lifer powiedział, że odkąd zaczął swoje akcje protestacyjne w 2002 r. spędził już ponad osiem miesięcy w areszcie, dlatego też „pobyt w więzieniu nie jest dla niego niczym obcym”. Dodał także, że był zaskoczony, kiedy odkrył poparcie dla swojego sprzeciwu wobec zabijania nienarodzonych wśród współwięźniów.
- Pewnego razu byłem bardzo zaniepokojony, kiedy potężnie zbudowany Irlandczyk poklepał mnie po plecach i zapytał czy jestem tym człowiekiem, który znalazł się tutaj z powodu swojego sprzeciwu wobec zabijania dzieci – dodał Preston. – Pomimo, że obawiałem się najgorszego odpowiedziałem, że tak, na co on odparł, że chciał tylko uścisnąć mi dłoń.
Graham Preston jest członkiem organizacji Protect Life (Chroń Życie). Jakiś czas temu dostał od władz list z ostrzeżenie, że jeżeli nie zacznie spłacać wyznaczonych grzywien, to wkrótce zostanie aresztowany. Odpowiedział, że sumienie nie pozwala mu zapłacić kary, która została nałożona za próby zatrzymania matek wchodzących do klinik aborcyjnych w celu zabicia swoich dzieci.
- Moje akcje były przeprowadzane bez użycia przemocy i sądzę, że odniosły zamierzony efekt – zakończył Preston.
ib/Cathnews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

