Asystenci, niezależnie od pracowników socjalnych, mają się zajmować tylko pracą z rodzinami. W Krakowie już rozpoczęto taką działalność. Z pomocy asystentów programu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej skorzystało do tej pory około 200 rodzin.

Asystent, uczestnicząc w codziennym życiu rodziny (zwykle jest to kilkadziesiąt godzin w miesiącu) może np. zwrócić uwagę, jeśli do potraw rodzice dodają zbyt dużo soli, co jest dla dzieci niezdrowe, zasugerować udział w szkolnych wywiadówkach, jeśli wcześniej były lekceważone, wytłumaczyć, jak należy używać danych lekarstw i dlaczego warto robić badania profilaktyczne - wylicza Danuta Pająk-Bener, kierownik sekcji ds. zarządzania projektami w krakowskim MOPS.

Komu mają służyć pomocą? Przede wszystkim tym, którzy pochodzą z rozbitych rodzin, a teraz sami, w dorosłym życiu mają problemy rodzinne i potrzebują pomocy w odzyskiwaniu zdolności samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie. Niektórzy wykazują syndrom Dorosłego Dziecka Rozwodu.

Asystentem rodzinnym w MOPS nie może być każdy. Poza wykształceniem społecznym, potrzebne jest doświadczenie w pracy z rodzinami. Liczy się też doświadczenie życiowe, więc preferowany wiek to minimum 30 lat.

Projekt ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej jest obecnie na etapie drugiego czytania w komisjach sejmowych. Mimo że przepisy ustawy jeszcze nie weszły w życie, uczelnie już reagują i otwierają studia dla asystentów. - To odpowiedź na potrzeby społeczne - mówi prof. Zofia Szarota z Instytutu Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Pedagogicznego, na którym od października ruszy specjalność: asystent rodziny na kierunku praca socjalna.

- W tym nie ma żadnej patologii. Chodzi o przemiany kulturowe, którym podlegają rodziny. Asystenci będą przygotowywani więc do pracy nie tylko z tradycyjnymi i dysfunkcjonalnymi czy patologicznymi rodzinami - konstatuje prof. Szarota.

eMBe/DziennikPolski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »