Dziś państwa należące do tak zwanej Grupy Wyszehradzkiej obradują w Pradze nad właściwą polityką wobec spowodowanego przez Niemców kryzusu imigracyjnego. Minister spraw zagranicznych Luksemburga, okryty w Polsce niesławą Jean Asselborn, obraża z tej okazji Polskę.
Asselborn ostrzegł mianowicie Polskę, Węgry, Czechy i Słowację przed stawaniem się "związkiem odszczepieńców". Chodzi tu o niechęć wymienionych państw do przyjmowania islamskich imigrantów, którzy powodują w krajach ich goszczących ogromne trudności na tle kulturowym i kryminalnym.
Aselborn tymczasem z uporem maniaka zestawia przyjmowanie ekonomicznych imigrantów z islamskich z... przyjmowaniem przez państwa zachodnie Polaków, którzy uciekali przed represjami Związku Sowieckiego. Polityk powiedział mianowicie, że kraje wyszehradzkie w przeszłości "same doświadczyły wiele solidarności".
Jeżeli kraje te zdecydują, że nie będą partycypować w "europejskim" rozwiązywaniu kryzusu, to może mieć to zdaniem Asselborna "fatalne" skutki.
"Nie możemy igrać z tym, co spaja Europę" - mówi Asselborn. Polityk mówił oczywiście o możliwej "debacie" w Brukseli, która wykaże, że solidarność można dostać tylko za solidarność.
To dość wyraźna sugestia, że Polska i inne kraje wyszehradzkie mogłyby stracić finansowe wsparcie ze strony UE.
hk/faz.net
