Windsor zaskoczył wielu swoich współobywateli jak wydał oświadczenie, w którym „wywrotowymi” nazwał proaborcyjne kampanie ONZ, które zmuszają niektóre kraje do zaakceptowania aborcji jako międzynarodowego prawa człowieka. W Izbie Lordów przekonywał on, że należy bezwzględnie szanować życie nienarodzone i trzeba powstrzymać aborcyjne kampanie. Nikolas Windsor potępił również polityków oraz urzędników, którzy popierają aborcję i legalizują ją. Książę przypomniał, że aborcję zalegalizowano w Wielkiej Brytanii w 1967 r. ,w celu rozwiązania problemu niechcianych ciąż wśród nastolatek. Jednak, jego zdaniem aborcja niesie poważne konsekwencje dla tych młodych dziewcząt i pogarsza ich stan psychiczny.
Windsor potępił również „debaty filozoficzne na temat statusu moralnego nienarodzonych dzieci”. Jego zdaniem, to „czysta sofistyka” zaś aborcja jest po prostu „niszczeniem człowieka”. Książę przypomniał również, że urodził się 3 lata po legalizacji aborcji w Wielkiej Brytanii. Przekonuje, że gdy uświadomił sobie, iż mógłby być zgodnie z prawem zabity, gdyby z jakiś względów okazał się „niewygodny” dla matki to zdał sobie sprawę z tego, że jego pokolenie można było łatwo unicestwić.
Lord Windsor mieszka w Rzymie wraz z żoną i małymi dziećmi. Jest przewodniczącym Dignitatis Humanae Institute, fundacji, która chce doprowadzić do wszczęcia w różnych państwach walki z tzw. legalną aborcją.
Ł.A/LSN

