Czy wyjście ITI z Legii ma wymiar także polityczny?
Zakładam, że decyzja koncernu ITI miała przede wszystkim charakter biznesowy. Wiadomo, że koncern ten cienko przędzie, a w takich sytuacjach czasem lepiej wyprzedać aktywa nawet ze stratą, ale za żywą gotówkę niż brnąć w koszty bez bliskiej perspektywy zwrotu z inwestycji. Aspekt wizerunkowy także ma znaczenie biznesowe, a ITI był właścicielem wyjątkowo niemile widzianym w klubie. Tysiące kibicowskich gardeł skandujących hasła nieprzyjazne dla ITI było zapewne obciążeniem nie tylko psychicznym, ale i przeliczalnym na złote. Interpretując transakcję politycznie, powiem, iż kurcząca się potęga koncernu jest oznaką słabości układu nomenklaturowo-liberalnego. Jego prestiż i wobec tego zasięg społeczny znacząco spada. Używając metafory piłkarskiej, powiemy, że ITI spada z podium, staje się średniakiem i może znaleźć się w strefie spadkowej. Ironią losu dla środowisk wokół ITI staje się, iż nowym współwłaścicielem jest obecny prezes, który nie wahał się bronić się patriotycznych kibiców przed medialnym linczem, a nawet wskazywał na inspiracje lewackie w działalności UEFA. Chodziło wtedy o nadwrażliwość UEFA na rzekomy rasizm i faszyzmu na stadionach. Pod nowym właścicielem kibice już nie będą musieli obawiać się potępień za waleczny antykomunizm i nawiązywanie do tradycji narodowej.
Czy prezes Leśnodorski zrobi z Legii klub patriotyczny? Czy są jakieś kontakty pomiędzy Legią a RN?
Prezes jest wytrawnym graczem rynkowym i podąża za koniunkturą. Ta na stadionie jest patriotyczna, więc patriotyzm będzie respektowany. Nie sądzę jednak, żeby był plan "wzorcowego klubu narodowego". Nota bene, nowy właściciel większościowy w osobie Dariusza Mioduskiego to doskonały prawnik i świetny menedżer, ale jego kariera szła przez rządy III RP i koncern Kulczyka, więc antyestabilishmentowy to on nie jest... Ruch Narodowy pozostaje w kontaktach ze zorganizowanymi grupami kibicowskimi i zawsze docenia ich zaangażowanie w nasze inicjatywy z Marszem Niepodległości na czele.
not. ToR
