
















Coś, a może Ktoś jest w tych koncertach Armii, że nieustannie mają dobrego ducha. Gra na dwóch waltorniach nawoływała warszawiaków niczym wojowników do przyjścia wczoraj do namiotowego amfitetru na Bemowie. W składzie zagrała piękna waltornistka, a akustycznie i głosowo wokalistę wspierał Gerard Nowak. Budzy po zaśpiewaniu "Soul Side Story" pokłonił się głeboko Matce Bożej. Po "Parowozie nr 8" zapowiedział, że po zakończeniu kariery piosenkarza zatrudni się na kolei. Śpiewając strofy hymnu o miłości wziął na ręce z publiczności kilkuletniego chłopczyka. Wybrzmiało, że: On jest tu, On żyje. Zdjęcia: Jarosław Wróblewski.


















Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »