Jarosław Kaczyński zapowiedział, że program zdrowotny rządu dotyczący finansowania in vitro zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego. Według prezesa PiS, zapowiadane przez rząd 15 tysięcy zabiegów to "tysiące aborcji".
- Prezes słucha Kościoła, ja słucham ekspertów i czytam książki. Nie wolno o tym w ten sposób mówić, ani tak myśleć. Proponuję spojrzeć w oczy dzieciom narodzonym dzięki tej metodzie - stwierdził Arłukowicz, nazywając wypowiedzi Kaczyńskiego skandalicznymi.
Minister dodał, że rząd przygotował program zdrowotny po to, by zabezpieczyć zarodki i zapewnić parom równy dostęp do leczenia niepłodności. - Niepłodność jest chorobą, a in vitro sposobem na jej leczenie - powiedział. Zaznaczył, że ci, którzy chcą oddawać program do Trybunału, chcą postawić przed nim 15 tysięcy par, które nie mogą mieć dzieci - powiedział Arłukowicz.
Zdaniem polityka nie ma obecnie możliwości kontroli zabiegów in vitro. - Chcemy dać ludziom metodę, dzięki której będą mieli dzieci - powiedział. Na pytanie, dlaczego decyzji nie podjął Sejm, ale rząd na drodze programu zdrowotnego, zripostował: "In vitro wzbudza wielkie emocje, wielką dyskusję. Ale jeśli podejmujemy decyzję, to nie myślmy, dlaczego tak późno, tylko cieszmy się, że jest".
Arłukowicz dodał, w resorcie zdrowia jest kilkanaście różnych programów od wielu lat, np. program leczenia AIDS, dlatego dziwią go zarzuty, że regulacja sprawy in vitro wprowadzana jest niezgodnie z Konstytucją.
AM/tvn24.pl
