Minister Bartosz Arłukowicz oskarża lekarzy o wygórowane oczekiwania, lekarze ministra – o skąpstwo. Kto ma w tym sporze rację?
Arkadiusz Czartoryski, PiS: Trzeba mieć świadomość, że pakiet onkologiczny jest zaplanowany na przyszły rok w sposób niezwykle skomplikowane. Dyrektorzy szpitali i lekarze, którzy znają się na rzeczy, mają ogromne wątpliwości dotyczących wprowadzenia tego pakietu. Mówiąc w skrócie, rząd chce z tych samych pieniędzy, które przeznaczono na 2014 rok, zrealizować całkowicie nowe i duże zadanie. Najważniejszą informacją, która nie przebija się, niestety, do publicznej świadomości jest to, że z dotychczasowych kontraktów dla innych oddziałów szpitali i przychodni wydzielono odpowiednią zmniejszoną pulę pieniędzy, przeznaczając ją na pakiet onkologiczny. A zatem w 2015 roku w całym systemie nie będzie więcej pieniędzy – będą tylko w inny sposób rozdysponowane.
Dodatkowo rząd pomniejszył wycenę procedur poszczególnych badań związanych z wykrywaniem nowotworów. To wszystko zaniepokoiło lekarzy nie dlatego, że nie chcą leczyć nowotworów. Obawiają się, że z tych samych pieniędzy nie uda się zwiększyć ilości badań i zapłacić za wszystkie procedury. A błędy będą skutkowały kontrolami i pomniejszaniem kontraktu. Jeżeli lekarz rodzinny skieruje kilkunastu pacjentów z podejrzeniem nowotworów nietrafnie, to nie będzie miał zapłacone za te procedury. Staje się więc przed dylematem: kierować na badania, czy nie.
Minister argumentuje, że lekarze chcą po prostu zbyt wiele.
Pan minister Arłukowicz, posiadający dużą przewagę medialną nad partnerami rozmów, powiedział po prostu, że rząd nie ma sobie nic do zarzucenia. Zapewnił, że są pieniądze na pakiet onkologiczny, ale zataił, że zostały one zabrane kosztem pacjentów chorych na inne choroby. Wystąpił też na konferencji obwiniając lekarzy o pazerność. Cały wydźwięk jego wypowiedzi wskazywał, że lekarze chcą po prostu więcej pieniędzy i nie chcą się pochylić nad pacjentami, by razem z rządem walczyć z chorobą nowotworową. Moim zdaniem to karygodne zachowanie. Jednocześnie nie było możliwości wysłuchania drugiej strony, w telewizji nie pokazano równoważnej argumentacji, a jedynie argumentację pana ministra.
Uważam, że chorobę nowotworową powinno zwalczać się w sposób bardziej zorganizowany. W Polsce kilkudziesięciu tysiącom ludzi każdego roku, którzy dowiadują się, że są chorzy na raka, nie udaje się pokonać tej choroby. Zmiany w walce z tą chorobą są konieczne, ale nie takie, jakie zaproponował rząd.
Minister Arłukowicz przekonuje, że jest jeszcze plan B, bo Polacy mogą po prostu iść do innego lekarza albo do szpitala.
To tłumaczenie jest po prostu bezczelne. Kolejki w Polsce do specjalistów wydłużyły się w ostatnich latach po prostu dramatycznie. Nikt ze specjalistów nie ma wątpliwości, że wprowadzenie pakietu onkologicznego te kolejki jeszcze wydłuży. Zobaczymy, jak rządowe rozwiązanie będzie funkcjonowało w praktyce.
Jak ten problem rozwiązałoby Prawo i Sprawiedliwość?
Ja osobiście po wieloletniej pracy w radzie społecznej dużego wojewódzkiego szpitala jestem przekonany, że taki system opieki społecznej, jaki mamy w Polsce dzisiaj, należy wymienić. Obecnie każdego roku wszystkie podmioty świadczące usługi zdrowotne, czy to publiczne, samorządowe, czy prywatne, stają do przetargu i nie znają dnia ani godziny. Nie może być tak, że – jak na przykład w Ostrołęce na oddział onkologiczny – wydaje się dziesiątki milionów złotych, a później szpital taki przegrywa konkurs kontraktowy i oddział jest zamykany, a sprzęt przykrywany foliami, bo przetarg wygrał kto inny. Naszym daniem należy zmienić system finansowania opieki zdrowotnej. Powinien zniknąć Narodowy Fundusz Zdrowia. Trzeba utrzymać państwową służbę zdrowia, gdzie odpowiednia sieć szpitali powinna mieć stałe finansowanie, które byłoby właściwe do zwalczania istniejących w Polsce chorób. Obecny system, który powoduje olbrzymi chaos, jest na dłuższą metę nie do utrzymania.
Jeżeli jest to dobry system, to chciałbym zapytać, dlaczego w sądach szpitale z całej Polski są w sporach z NFZ o dziesiątki czy setki milionów złotych. NFZ przegrywa te procesy i wypłaca odszkodowania. Dlaczego ciągle i systematycznie wzrastają też kolejki do specjalistów, co jest na tle Europy po prostu niewiarygodne? To są przecież kolejki wieloletnie – i to nawet na te zabiegi, które związane są z ratowaniem przed utratą życia. Jeżeli system jest dobry, to dlaczego dochodzi do takich sporów między ministrem zdrowia a lekarzami?
Lekarze domagają się 2 miliardów złotych. Słusznie?
Nie mam pojęcia, czy należą im się 2 miliardy, miliard, czy jeszcze inna kwota. Wiem, że wprowadzając pakiet onkologiczny, którego idea jest słuszna, w całym systemie opieki zdrowotnej nie zwiększono nakładów, tylko wydzielono pieniądze z istniejącej dotychczas puli – i to metodą statystyczną, która jest obarczona zawsze błędem. Nie wiem, ile będzie rzeczywiście kosztować walka z nowotworem. Powinien zostać wprowadzony program pilotażowy, funkcjonujący na przykład przez dwa kwartały 2015 roku. To pokazałoby, jakie są faktyczne koszty pakietu onkologicznego – i dopiero wówczas zostałyby policzone koszty, które powinny stać się podstawą do systematycznego rozwiązania tego problemu.
Rząd nie zaplanował odpowiednio, jak sfinansować nowy projekt?
Jeżeli rząd wychodzi z pomysłem pakietu onkologicznego, to powinien mieć sposób na jego sfinansowanie. Od tego przecież jest. Pan minister Arłukowicz przetrwał w swojej karierze ministerialnej już wiele trudnych momentów i zawsze był chroniony przez koalicję. Widoczne jest już wielkim autorytetem i nieomylnym specjalistą, pomimo tego, że kontrole NIK wykazują tysiące błędów i nieustanne uciekanie pieniędzy. Skoro koalicja stoi za nim murem, to jakiś pomysł na sfinansowanie pakietu onkologicznego chyba był.
Wygląda na to, że jednak nie.
Tak, wygląda na to, że jest hasło – ale pieniędzy już nie ma.
A więc jak to zwykle w tym rządzie. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Paweł Chmielewski
