Portal Fronda.pl: Gen. Krzysztof Bondaryk poinformował, że od roku 2009 obce służby wykradły z Ministerstwa Obrony Narodowej kilkaset tysięcy maili. Za wszystkim stoi najprawdopodobniej Rosja. Jak ten fakt świadczy o kondycji polskich służb specjalnych?

Arkadiusz Czartoryski, PiS: Nasze służby zdołały dokonać jednej bardzo ważne rzeczy: ukrycia tego faktu przed politykami opozycji, Sejmem, opinią publiczną. Gdy zmienił się rząd to nagle okazuje się, że to wszystko było oczywiste i zostało wykryte… To śmieszne i dziwne. Nie wie, dlaczego o całej sprawie dowiedzieliśmy się akurat we wtorek. Ten proceder miał mieć miejsce od 2009 roku. Jeżeli doniesienia prasowe, mówiące o sprawstwie Rosji, są prawdziwe – to jak odbierać teraz wszystkie słowa, które padły w trakcie sporu o katastrofę w 2010 roku, według których wszystko było pod kontrolą? Wszyscy, którzy podejrzewali nieszczelność polskiego systemu ochrony najważniejszych osób w państwie były uznawane za oszołomów, którzy nie mają o sprawie pojęcia. W tej chwili możemy ocenić ten spór. Opozycja twierdziła, że w 2010 roku najważniejsze osoby w państwie nie były prawidłowo chronione. Przypomnę, że lot był wykonywany przez załogi wojskowe. Teraz okazuje się, że strona rosyjska najprawdopodobniej o wszystkim wiedziała, znała całą korespondencję, okradła serwery komputerów… To sytuacja po prostu niezwykle kuriozalna. Na posiedzeniach sejmowej Komisji Obrony i Komisji ds. Służb Specjalnych posłowie będą na pewno pytać o te sprawy, bo na razie mamy tylko do czynienia z doniesieniami medialnymi.

Trzeba będzie teraz spojrzeć na kulisy katastrofy smoleńskiej w innym świetle?

Moim zdaniem tak. Pytanie jest zasadnicze: Jakie informacje wypłynęły z ministerstwa? Prasa mówi o kilkuset tysiącach maili. To niewyobrażalna ilość. Jeżeli taki proceder miał miejsce, to w sposób niezwykły osłabiono bezpieczeństwo państwa, pozwalając na wykradzenie tajemnic państwowych. A jeżeli stałaby za tym Rosja… Od razu przypominam sobie wielki spór, który powstał po 2010 roku, czy loty z najważniejszymi osobami w państwie były bezpieczne, czy nie. Myślę, że na to pytanie będą musiały odpowiedzieć służby, które wychwyciły całą tę sprawę.

Tomasz Siemoniak miał otrzymać raport z tej sprawy w listopadzie ubiegłego roku. Myśli pan minister, że teraz MON jest bezpieczne?

Nie. Moim zdaniem istnieje potrzeba dużych zmian i myślę, że pan minister Macierewicz będzie takich zmian dokonywał już w najbliższych dniach czy tygodniach, zgodnie z procedurami. My oceniamy krytycznie to, co działo się przez ostatnie lata z ministerstwem obrony i służbami specjalnymi.

A jak sprawa rzutuje na zakupy i inwestycje zbrojeniowe, których Polska dokonywała w ostatnich kilku latach?

Istnieje ogromne pytanie, dlaczego wiele przetargów się przeciągało, choćby na obronę przeciwlotniczą. Dlaczego MON każdego roku nie było w stanie wydać tyle pieniędzy, ile miało w budżecie? Skąd ta przewlekłość? Pamiętamy sparaliżowanie projektu korwet Gawron. Z kilku okrętów zrobił się ostatecznie jeden i to o innym przeznaczeniu. To bardzo dużo wątpliwości i na te pytania trzeba będzie odpowiadać.

Kilka tygodni temu media poinformowały, że Rosjanie zdobyli kilka tysięcy numerów telefonicznych do polskich żołnierzy. Wielu ekspertów uznało wyjawienie tego faktu za prztyczek w nos Polski, swoistą informację ze strony Rosji: wiemy o was wszystko, mamy was w garści. Czy w kontekście nowego skandalu, tym razem chyba jeszcze dalece poważniejszego, taka ocena wydaje się panu ministrowi właściwa?

Mam ogromne obawy, że jest w tym wiele prawdy. Nie chcę być jako parlamentarzysta i członek Komisji Obrony Narodowej pierwszym, który sieje jakąś panikę i próbuje wyolbrzymiać pewnego rodzaju zagrożenia. Jednak niepokój, który nie tylko ja podzielam, jest, jak sądzę, naturalny. Jednym z ważniejszych zadań nowego ministerstwa będzie wyjaśnienie tej sytuacji. Będziemy też świadkami ciekawych tłumaczeń obecnej opozycji, a ówczesnego kierownictwa ministerstwa, które zapewniało nas, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Jaka będzie rola Mariusza Kamińskiego? Zdaje się, że służby wymagają bardzo, bardzo pilnego uzdrowienia.

Z Mariusza Kamińskiego, jak pan wie i jak wiedzą nasi czytelnicy,  zrobiono osobę, która ma budzić powszechny strach. Obok Antoniego Macierewicza to Mariusz Kamiński był najbardziej krytykowanym członkiem nowego rządu. Było na pewno wprost związane z tym, że zamierza on dokonać w służbach głębokich zmian. Nie tylko personalnych, ale także jakościowych. Nie mam żadnych wątpliwości, że jego osobista uczciwość gwarantuje, iż służby zaczną działać prawidłowo. Nie przez przypadek zarówno ABW jak i wszystkie pozostałe służby skupione są dziś w jednym ręku. Ma to pozwolić na reformę i na ich dobre wykorzystywanie.