Cordileone, mianowany w lipcu przez papieża Benedykta XVI nowym arcybiskupem San Francisco, został zatrzymany w San Diego. Okazało się, że prowadził samochód po pijanemu. Po ok. 11-godzinnym pobycie za kratami i wpłaceniu kaucji w kwocie 2,5 tys. dolarów wyszedł wolność.
Duszpasterz, który jest obecnie biskupem-ordynariuszem diecezji Oakland, wydał specjalne oświadczenie w którym poinformował, że zjadł kolację w towarzystwie przyjaciół i innego księdza, a następnie wyruszył samochodem do domu swej matki, lecz w drodze został zatrzymany. Przyznał, iż poziom alkoholu we krwi rzeczywiście przekraczał u niego dozwolony limit i przeprosił za popełnienie błędu.
"Odczuwam wstyd z powodu niesławy, jaką przyniosłem Kościołowi i sobie. Zwrócę mój dług społeczeństwu i proszę o wybaczenie moją rodzinę oraz moich przyjaciół i współpracowników w diecezji Oakland i archidiecezji San Francisco. Modlę się, by Bóg w swej niezmierzonej mądrości wyprowadził z tego jakieś dobro" - napisał w swoim oświadczeniu 56-letni hierarcha.
Pewnie wielu czytelników Portalu Poświęconego zastanawia się, dlaczego informujemy o tym wydarzeniu. Odpowiedź jest prosta: tak powinien zachować każdy hierarcha, który popełnił błąd. Nie każdego stać na przyznanie się do winy i zwykłe "przepraszam". Dlatego warto "trąbić" o podobnych przypadkach.

