Wydarzenia w Sejmie zaczynają powoli przypominać tragifarsę. Poseł Halicki zamienił się w "pogodynkę", a poseł Mucha (prawdopodobnie) spełnia swoje dziecięce marzenia i właśnie rozpoczęła karierę pieśniarki estradowej. Różni ludzie (to wilcy) mówią, że to obciach i kompletna kompromitacja,  ale proszę się śmiać, bo nie wiadomo jaki zawód przyjdzie człowiekowi w przyszłości wykonywać. Poseł Halicki na tle mapy pogodowej ze strzałkami (taki nasz nowy Jarosław Kret) - po prostu smaczne.  

A teraz poważnie. Bardzo mnie zasmucił głos ks. Alfreda Wierzbickiego, kierownika Katedry Etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. "Rozwiązania znajdują mądrzy ludzie. Natomiast w mojej ocenie na głupka wyszedł Kościół katolicki, który poparł PiS. Dzisiaj, nawet gdyby się zgłosił na mediatora, to wszyscy go wygwiżdżą. I to mnie bardzo boli, że Kościół tak strasznie się skompromitował. I powinien, moim zdaniem, odbyć teraz jakąś głęboką pokutę, żeby stał się wiarygodny" - powiedział duchowny. 

Co ciekawe ksiądz Wierzbicki od razu stał się "gwiazdą" mediów Postępowych, które tym razem jakoś nie zauważyły, że Kościół katolicki "brutalnie miesza się do polityki". Prawdopodobnie działa tutaj zasada, że gdy któryś z księży powie kilka słów, które można zinterpretować jako poparcie dla PiS, to jest to oczywista i brutalna ingerencja sacrum w profanum. Jednak, gdy pojawi się jakiś ks. Lemański, bp. Pieronek, czy też ks. Wierzbicki, to jest to - zda się uważać wszelaki Postęp - słuszna troska o dobro wspólne. Taka zasada Kalego: "Jak ksiądź poprzeć PiŚ, to być - źle, a jak ksiądź poprzeć opozycja, to - być dobrze" (proszę nie poprawiać, tak ma być jak jest napisane). W ostatnim wypadku wyraźnie nie działa zasada: "Nie mój Bóg, nie mój Kościół". Może i Bóg nie jest ich, ale Kościół - jak najbardziej - powinien! I najlepiej, aby Episkopat natychmiast przeniósł się na Czerską. 

Czym zakończy się parlamentarne przesilenie? Ujmę to tak, jeżeli chodziło by tylko o interes PiS, to niech PO i .Nowoczesna okupują fotel marszałka do oporu, to znaczy do kolejnych wyborów parlamentarnych. Przyjdzie "leśniczy" (naród) i wygodni partyzantów z lasu. 

Jeszcze kilka recitali p. Muchy i kilka występów p. Halickiego i będziemy mieli do czynienia z opozycją kieszonkowo-śmieszną. Jednak tutaj nie chodzi tylko o nasz partyjny interes, ale o państwo, zasady na których się opiera. Zasady te zostały przez opozycję podważone. Jest to niezwykle niebezpieczny precedens na przyszłość, czego wydają się w ogóle nie zauważać pp. Petru i Schetyna. Otóż ten miecz, który wyciągnęli również w przyszłości może zostać użyty. Przeciwko nim.      

O, ludzie a Ona znowu śpiewa!!!

Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Poseł na Sejm RP