Tomasz Arabski został odwołany ze stanowiska ambasadora RP w Hiszpanii. A to oznacza, że powróci sprawa nieprawidłowości jakich się dopuścił przy organizowaniu lotu Tu-154M.
Tomasz Arabski przebywał na placówce dyplomatycznej w Hiszpanii od 2013 roku. Wcześniej był szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów za czasów sprawowania tej funkcji przez Donalda Tuska.
Wielu obserwatorów zauważało, że przeniesienie Arabskiego do Madrytu nie było zawodowym awansem, lecz umieszczeniem polityka w bezpiecznym miejscu tak, by wyciszona została sprawa jego udziału w organizacji lotu prezydenckiego Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem w 2010 roku.
Dzień po katastrofie smoleńskiej został członkiem międzyresortowego zespołu do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z tragicznym wypadkiem.
Również wielu polityków zwłaszcza z Prawa i Sprawiedliwości wskazywało, że Arabski udał się na placówkę dyplomatyczną, by uniknąć odpowiedzialności. Prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie organizacji lotów, które odbyły się 7 i 10 kwietnia 2010 roku uznała co prawda, że w działaniach organizacyjnych wystąpiły nieprawidłowości, jednak ostatecznie nie znaleziono podstaw do postawienia zarzutów i sprawę umorzono.
Po tej decyzji akt oskarżenia wobec Arabskiego i innych pięciu urzędników zajmujących się organizacją lotu Tupolewa złożył mec. Piotr Pszczółkowski - pełnomocnik części ofiar katastrofy.
Teraz jest spora szansa na to, że po odwołaniu Arabskiego z placówki w Madrycie sprawa powróci. Wg informacji, do których dotarło TOK.FM, dokumenty dotyczące odwołania ambasadora podpisał już szef MSZ Witold Waszczykowski.
daug/tvp.info/TOK.FM
