Niemieccy historycy wystosowali apel, aby nie wprowadzać kar za używanie sformułowania "polskie obozy zagłady" i jednocześnie przyznali, że to określenie jest niedopuszczalne. Według rozmówcy portalu wPolityce.pl, historyka Bogdana Musiała, toreakcja na poczynania polskiej strony, która chce karać za używanie kłamstwa w postaci terminu "polski obóz koncentracyjny". "Chronologia jest tu ewidentna: apel powstał, gdy dowiedzieli się, że w Polsce powstał projekt zmiany prawa. Można więc uznać, że to jest efekt takich właśnie poczynań strony polskiej".

Jednocześnie prof. Musiał podkreśla, że sam apel niemieckich historyków to pozytywne zadarzenie "bo wreszcie zrozumieli, że jest to fałszowanie historii. Wreszcie sami doszli do wniosku, że to nie jest „geograficzne” umiejscowienie, jak zwykło się twierdzić, czy inne tanie wymówki, bo przecież w stosunku do obozów założonych przez Niemców na terenie Holandii czy Czech nie mówią i nie piszą odpowiednio: „holenderskie obozy”, czy „czeskie obozy”. Zaś wobec swoich obozów na terenie Polski piszą „polskie”, więc coś tu musi być na rzeczy. Tak więc dobrze, że zostało to kłamstwo nazwane po imieniu. Kłamstwo straszliwe, uwłaczające nam bardzo".

Równocześnie prof. Musiał dodaje: "Po drugie uważam, że sam apel nie wystarczy, aby wyplenić to kłamstwo. W moim przekonaniu można to kłamstwo podciągnąć pod kłamstwo oświęcimskie. Więc w sumie, nie musimy być może tworzyć całkiem nowych ustaw - wystarczyłoby może dodanie zwrotu, że nazwanie obozu Auschwitz polskim obozem jest kłamstwem oświęcimskim".

Apel niemieckich historyków pokazał polskiej klasie politycznej, jak należy postępować, by osiągnąć pożądany efekt: "To bardzo ważna nauka dla nas – dopiero na ostre i stanowcze reakcje polskiej strony Niemcy reagują i zaczynają coś robić. Nie zgadzam się z fragmentem apelu, w którym mowa jest o tym, że „politycy nie mogą ustanawiać prawdy historycznej”. Generalnie tak, ale jaka prawda historyczna jest zawarta w określeniu „polskie obozy”? To nie jest „prawda historyczna”, lecz kłamstwo, a z kłamstwem idzie się do sądu, bo jest karalne prawnie. Tu nawet nie można dyskutować, czy jakiś zbudowany przez Niemców obóz był „polski”, bo po prostu nie był".

mod/wPolityce.pl