Słowem ksiądz gada jak klasyczny leming. I w zasadzie można by nad tym przejść do porządku dziennego, gdyby nie jeden, drobny, ale istotny element. Otóż ks. Kamecki wypowiada się na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia, za to z pewnością jaką może dawać tylko codzienna lektura dziennika z Czerskiej. Z wywiadu jakiego udzielił on „Gazecie Wyborczej” wynika na przykład, że Fronda.pl jest środowiskiem bliskim lefebvrystom. „Śledzę w internecie publikacje środowisk podających się za katolickie, które są bliskie ruchom lefebrystycznym. Słucham pana Tomasza Terlikowskiego z "Frondy" i mam wrażenie, że reprezentuje on jakieś pozostałości z wypraw krzyżowych. Jezus mówi: "Schowaj miecz", a on wyciąga dwa miecze. Jezus każe nadstawić drugi policzek nie po to, by równo puchnął. Jezus unikał walki, kazał płacić podatki, szanować państwo i oddzielać boskie od cesarskiego. Przecież mógłby wystawić legion aniołów, sam o tym mówił, ale nie chciał!” - oznajmia ks. Kamecki.
A ja gdybym był złośliwy poprosiłbym księdza o to, by wskazał fragmenty, w których bliski jestem wyprawom krzyżowym, a także elementy, które sprawiają, że jesteśmy bliscy ruchom lefebrystycznym? Nie jestem jednak złośliwy, więc o to nie poproszę, wiedząc, że ksiądz biedaczyny miałby z tym kłopot, a do tego zmuszony do lektury innych niż „gazetowyborcze” treści mógłby przeżyć szok poznawczy, bowiem okazałoby się, że Sobór nigdy nie przekazywał tego, co Adam Michnik...
„Życie mnie nauczyło, że jeżeli chcesz być dobrym człowiekiem, a kapłanem w szczególności, musisz unikać radykalizmów. Tak nakazuje duch soboru, który wielu ortodoksów uwiera. Bo zgodnie z tym duchem katolik nie ma wrogów, nie ma przeciwników, nie staje do konfrontacji. To są nasi bracia inaczej myślący, a nie wrogowie! Mamy ich szanować i prowadzić z nimi dialog. A nie walczyć. Każdy, kto postępuje wbrew postanowieniom soboru, sprzeciwia się Kościołowi. Tak uczyli w latach 70. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na którym studiowałem, moi mistrzowie: biskup Karol Wojtyła, ks. Józef Tischner, ks. Wacław Hryniewicz, ks. Józef Życiński. Dzisiaj słyszę, jak właśnie arcybiskupa Życińskiego, i to po śmierci, lży niejaki Grzegorz Braun, który jest zapraszany do "katolickich" mediów. Słucham jego wywodów i mam wrażenie, że on jest chory psychicznie. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć opowiadania tego typu bzdur” - dialogicznie i otwarcie wypowiada się ks. Kamecki.
Dalej standardowo musiało oberwać się „Naszemu Dziennikowi” i Radiu Maryja. „Teraz mam lepsze radio w samochodzie, to czasem nasłuchuję. Robią ludziom wodę z mózgu. Dam przykład: "Codzienny przegląd prasy polskiej". Cytują tylko swoją gazetę, "Nasz Dziennik". Jaki to przegląd prasy polskiej? Tak nie wolno. Ten cały "Nasz Dziennik" prenumerowałem, ale tylko przez pół roku. Zobaczyłem paszkwil na Miłosza i podziękowałem. Jak można obrażać wielkiego człowieka, poetę, myśliciela? Miłosz to słoń, a zachowując odpowiednie proporcje, my jesteśmy przy nim pchłami! Czy ktoś z tej gazety, albo z Radia Maryja, czytał korespondencję między Miłoszem a Janem Pawłem II? Niech przeczyta i się zastanowi” - przekonuje duchowny.
I wreszcie moment kluczowy, czyli oddanie hołdu laickiemu świętemu. „Kolejna bzdura - krytykowanie Owsiaka. Jak można wypowiadać takie słowa pod adresem człowieka robiącego tyle dobra? Przecież zbieranie pieniędzy na chore dzieci, aktywizacja tysięcy wolontariuszy, to jest dobro! U mnie w kościele puszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy stoi na ołtarzu, obok tabernakulum, w sąsiedztwie Pana Jezusa. Ludzie klękają przed Bogiem i wrzucają grosz na ratowanie dzieci. Nie wyobrażam sobie innego postępowania. A tu słyszę taką krytykę, której nawet nie potrafię powtórzyć” - oznajmia ks. Kamecki.
Same te wypowiedzi wystarczą. Nie będę się pastwił więcej nad księdzem, bowiem jak mawiał jeden z moich wykładowców pewien stan umysłu jest wystarczającą karą dla osoby, która jest nim obarczona. I tak chyba jest z księdzem Kameckim. Jednego nie mogę jednak nie zrobić i dlatego apeluję do księdza niech ksiądz zaprzestanie prenumeraty „Gazety Wyborczej”. To szkodzi! Inne lektury byłyby bardziej wskazane. Choćby Fronda.pl.

