"Zmuszeni jesteśmy skonstatować, że przeprowadzenie przez Polaków w Katyniu antyrosyjskich "uroczystości żałobnych", które poparł osobiście Władimir Putin, obraża wielu obywateli naszego kraju, przede wszystkim weteranów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej" – pisze Iljuchin. Dodaje, że to rysa na autorytecie i prestiżu Rosji.
W tym samym czasie kiedy Dmitrij Miedwiediew zapowiadał przekazanie Polsce nowych dokumentów w sprawie Katynia, Iljuchin, komunistyczny lider zapowiedział na konferencji prasowej zamiar wysłania owego listu do prezydenta. Obwinia w nim Niemców za śmierć polskich oficerów w Katyniu.
Iljuchin przekonuje do swojej teorii, według której dowody na winę Stalina i NKWD zostały sfabrykowane, a mordu z 1941 roku winni są hitlerowcy. Co więcej, według niego śledztwo prowadzone przez Rosjan w latach 1990-2004 jest niemiarodajne. Bowiem rosyjscy prokuratorzy mieli być skorumpowani przez stronę polską.
Głos pochwały dostały się za to Miedwiediewowi. Komunista chwali rosyjskiego prezydenta za "powściągliwość" i "poprawność" w ocenie zbrodni katyńskiej, choć w ostatnich dniach to Miedwiediew kilka razy wskazywał Stalina jako głównego winnego zbrodni w 1940 roku.
List do Miedwiediewa powstał na kanwie zorganizowanej 19 kwietnia w rosyjskiej Dumie konferencji pt. "Katyńska tragedia: aspekty prawne i polityczne". Uczestnicy panelu skrytykowali rosyjskie władze za to, że "nie raczywszy zapoznać się ze wszystkimi dokumentami, już niejednokrotnie przeprosiły Polskę za Katyń". Domagają się oni wznowienia śledztwa i zbadania autentyczności dokumentów, którymi dysponują w tej sprawie.
eMBe/onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

