Sędzia trybunału administracyjnego Alejandro Valentin z Valladolid na północy Hiszpanii zażądał od szkoły publicznej Macias Picavea „usunięcia symboli religijnych z klas i przestrzeni publicznej". To orzeczenie dotyczy bezpośrednio usunięcia krzyży ze szkolnych klas, ale nikt nie ma wątpliwości, że otwiera ono drogę do rugowania symboli religijnych także z innych miejsc publicznych. Powołano się na konstytucję z 1978 roku, która zapewnia „laicki i neutralny" charakter państwa hiszpańskiego. Nie trzeba było długo czekać na reakcję Kościoła. - Krzyż może znieważać  jedynie tych, którzy chcą, aby w miejsce Boga pojawiło się państwo, które będzie miało absolutną władzą nad duszami obywateli - pisze autor artykułu w L'Osservatore Romano, pisarz i dziennikarz hiszpański,  Juan Manuel de Prada. - Znak krzyża nie gwałci żadnego fundamentalnego prawa. Od pewnego czasu wzywanie do wolności religijnej stało się w Hiszpanii prawnym pretekstem, który maskuje uczucie nienawiści wobec religii i chrystianofobię. O decyzji hiszpańskich sędziów jako akcie chrystianofobii mówi także biskup Toledo Kard. Antonio Canizares Llovera.

Decyzja sądu to konsekwencja prośby sformułowanej w 2005 roku przez radę rodziców i lokalne stowarzyszenie obrony szkoły laickiej. - Obecność symboli religijnych w miejscach, gdzie niepełnoletni, w pełnej fazie rozwoju uczestniczą w lekcjach, może spowodować u nich uczucie, że Państwu bliższa jest religia katolicka niż inne wyznania - argumentował sędzia.

Według stowarzyszenia walczącego o laickość w szkole, jest to pierwsza tego typu decyzja sądowa w Hiszpanii. Mimo szybkich zmian laicyzacyjnych, symbole katolickie są nadal silnie obecne w przestrzeni publicznej Hiszpanii, a premier tego kraju składa przysięgę na wierność konstytucji przed krzyżem.

MaRo/AFP/ABC/Le Croix

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »