Ilu z Państwa słyszało o zdewastowanych pomnikach krasnoarmiejców w Ossowie? Zarówno tych w ubiegłym roku, jak i kilka dni temu. – Nie ma odpoczynku w polskiej ziemi – gorzko pisała rządowa „Rossijskaja Gazieta”. Doniesienia z Ossowa echem obiły się  w głównych wydaniach wiadomości, o sprawie informowały wszystkie ważniejsze media. A wywołani do przeprosin poczuli się nie tylko autorytety moralne i publicyści różnych opcji, ale także prezydent RP Bronisław Komorowski, którzy w imieniu całego narodu gorąco przepraszali za to, co się stało.  Albo przykład najświeższy – ilu z Państwa słyszało o tym, że dwóch mężczyzn oblało farbą pomnik żołnierzy radzieckich w Warszawie?


A ilu z Państwa usłyszało o tym, że kilka dni temu w Toruniu zniszczone zostały tablice poświęcone ofiarom wywózek na Syberię? 16 września nieznani sprawcy zniszczyli plenerową wystawę otwartą z okazji Dnia Sybiraka i rocznicy sowieckiej agresji na Polskę. Wandale pocięli zdjęcia z niedawnej wyprawy toruńskich podróżników do Workuty – miejsca dawnych sowieckich łagrów i zdewastowali tablice upamiętniające atak ZSRR na Polskę.


Mieszkańcy Torunia nie kryli oburzenia, tym bardziej, że do incydentu doszło w Dniu Sybiraka. Kto o tym poinformował? Zdawkowo TVP Info i portal Niezalezna.pl (nie wspominając o kilku niszowych stronach internetowych)… .


Jak to możliwe, że tyle rabanu robi się, kiedy niszczone są pomniki zbrodniarzy i morderców (bo trudno inaczej mówić o żołnierzach Armii Czerwonej, którym żadnego wyzwolenia nie zawdzięczamy), a jednocześnie głuche milczenie spowija antypolskie akty wandalizmu, bo niewątpliwie do takich należało zajście w Dniu Sybiraka? Dlaczego ta sytuacja nie doczekała się oficjalnego wystąpienia jakiegokolwiek polityka, tak, jak miało to miejsce w przypadku Ossowa? Dlaczego nie doczekało się publicznego aktu potępienia i wreszcie, dlaczego media, które przecież na sztandarach mają wypisane hasła dociekania prawdy i wolności słowa, głucho o tym milczą?


Nie chcę być źle zrozumiana, oczywiście – całym sercem potępiam akty niszczenia grobów krasnoarmiejców. Miejsce pochówku człowieka, choćby był najgorszym zbrodniarzem, jest pewnego rodzaju nietykalnym sacrum. Oddzielna sprawa, że to przestępstwo. Niemniej, również z całego serca potępiam fakt, że w centrum Warszawy ponad dwadzieścia lat po upadku komunizmu stoi pomnik żołnierzy Armii Czerwonej, a my wciąż spacerujemy sobie ulicami, które noszą imiona prominentnych komunistów.


W takim kontekście odpowiedź na wyżej zadane przeze mnie pytania może być tylko jedna – jakaś niepojęta polonofobia każe nam tolerować antypolskie wystąpienia. Tak, jakby polskie ofiary były w jakiś sposób gorsze niż radzieccy żołnierze. Czy te tysiące pomordowane na Wschodzie nie zasługują na nasz szacunek i pamięć?  A może to kwestia naszej narodowej tożsamości, o którą chyba już mało kto dba… 


Marta Brzezińska