Tabletki zostały przepisane nastolatce jako lek na trądzik. Jednocześnie są one reklamowane jako wygodna i skuteczna metoda antykoncepcji. Lek hamuje owulację i doprowadza do zmian w wyściółce macicy, tak by zapobiec zagnieżdżeniu zapłodnionej komórki jajowej.
Dwa tygodnie po otrzymaniu recepty u siedemnastolatki stwierdzono zator tętnicy płucnej spowodowany tworzeniem się zakrzepów w żyłach głębokich (tzw. zakrzepica żył głębokich). Dziewczynę przywieziono do szpitala z obrzękiem lewej nogi. Czekając na wyniki badań upadła na szpitalnym korytarzu. Wieczorem tego samego dnia zmarła.
Przypadek Charlotte Porter jest podobny do sprawy innej, 33-letniej Brytyjki, Helen Schofield, która również zmarła z powodu zakrzepicy. Po dwóch miesiącach przyjmowania tabletek Dianette. Pigułki przepisano jej, żeby uregulować cykl miesiączkowy. Śledztwo wykazało, że zgon kobiety był związany z przyjmowanymi przez nią tabletkami.
Rzecznik firmy Bayer, producenta leku, skomentował po śmierci Schofield, że istnieje „nieznacznie wzrastające” ryzyko zakrzepów krwi związanych z przyjmowaniem jakiejkolwiek antykoncepji.
Opublikowany przez British Mediacal Journal w 2009 raport dowodzi, że największe ryzyko zakrzepów krwi jest związane z przyjmowaniem tabletek zawierających dezogestrel, oktan cyproteronu lub drospirenon. Dianette zawierają jeden z nich.
- Chcemy ostrzec wszystkich rodziców, którym córkom przepisano Dianette. Powinni być świadomi ryzyka spowodowanego przyjmowaniem tych tabletek – mówią rodzice zmarłej nastolatki.
eMBe/LifeSiteNews

