- Byłem przesłuchiwany w jako świadek w Prokuraturze Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim. Pytano mnie głównie o gry i zdjęcia umieszczone na dysku. Skąd pochodził zgromadzony przeze mnie materiał. Opisałem wszystko szczegółowo. Pytano też o domenę, serwer, stronę w internecie. Nie oddano mi jednak zarekwirowanego wcześniej sprzętu, nie ustalono terminu następnego przesłuchania - mówi Frycz.
18 maja b.r., godz. 5:40. Do mieszkania Roberta Frycza w Tomaszowie Mazowieckim weszli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zarekwirowali komputer, twarde dyski i inne nośniki pamięci. Student zostaje potraktowany jak herszt zorganizowanej grupy przestępczej. W tym samym czasie ABW wkracza również do znajdujących się w Gdyni i Nowym Sączu siedzib dwóch firm informatycznych na serwerze, których znajduje się satyryczna strona. Skala działań przypomina te, które są podejmowane przy rozbijaniu mafii. Fryczowi przedstawione zostaje podpisane przez prokuratora pismo. Wynika z niego, że na prowadzonej przez niego stronie znajdują się treści, które obrażają Prezydenta Polski.

