Żałosny ten spektakl w zamyśle ma pokazać zapewne, że to takie łatwe, proste i przyjemne i żaden grom z jasnego nieba nie spadnie ani ręka podpisująca stosowny dokument nie uschnie. A poza tym- co zapewne jest dla co poniektórych najprzyjemniejsze- można zrobić na złość Kościołowi.


Nieszczęśnicy ci, nie zauważają jednak, że wcale Kościołowi na złość nie robią. Cieszą cię, że dzięki temu Kościół będzie miał mniej pieniędzy. Czyżby? Nie sądzę, przecież apostazji dokonują ludzie, którzy w Kościele i tak nie bywają, więc na tacę nie dają. Popsują Kościołowi statystyki. No cóż, wręcz przeciwnie, psuli dotychczas- gdyż nie brali udział w jego życiu i pokazywali, że część katolików ma w nosie życie sakramentalne. Kiedy się ”wypiszą” jak to ładnie nazywają- tylko te statystyki poprawią- paru „niepraktykujących” będzie mniej… Ale tego biedacy, oczywiście nie zauważają. Bo z rejestru ludzi ochrzczonych nie zostaną wykreśleni, więc nie mogą liczyć na obniżenie liczby ludzi ochrzczonych w Polsce.


Natomiast sobie i bliskim na złość zrobić mogą. Może się okazać, że partner czy partnerka zachcą mieć ślub kościelny a tu… trudności. A może mamusi pogrzeb zechcą z kościoła wyprawić bo sobie życzyła a tu… nieprzyjemności. A może sami zechcą spocząć na przejściu do nicości w grobie dziadków a cmentarzu parafialnym a tu… niespodzianka- to oczywiście niemiłe przejścia dla krewnych. Słyszałam nawet o wypadku, kiedy pewna pani odstępczyni chciała zostać… matką chrzestną i była niemile zaskoczona, kiedy nie tylko nie dostał stosownego zaświadczenia ale została surowo pouczona co do charakteru funkcji, której chciała się podjąć…. Ale w takich wypadkach to oczywiście wina wrednego kleru.

 

Monika Nowak