Antoni Krauze, reżyser powstającego filmu o katastrofie smoleńskiej, był gościem Radia WNET. Powiedział, że pomimo tego, że PISF w taki sposób potraktowała wniosek o dofinansowanie filmu, to film mimo to powstanie: "Jak Bóg da, to będzie - powiedział w Radiu WNET reżyser.

Krauze mówił o filmie: "W ubiegłym roku wydawało mi się, że to będzie tak pewne i zapewniałem, że 10 kwietnia tego roku film będzie miał swoją premierę. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana i nabrałem pokory". Dlaczego zdecydował się nakręcić film o katastrofie smoleńskiej? "Zostałem zmuszony przez sytuację, która pojawiła się w moim życiu i jeździłem po świecie z filmem "Czarny czwartek". Kluczowym momentem była podróż do Gruzji, gdzie rozmawiałem z Gruzinami po rosyjsku i gdy mówiłem, że jestem z Polski, słyszałem lament, że zabili nam prezydenta. Żaden Gruzin w przeciwieństwie do moich rodaków nie miał wątpliwości. Moje próby namówienia różnych osób do zrealizowania filmu o tragedii smoleńskiej spotykało się z niezrozumieniem - mówił Antoni Krauze.

Reżyser nie rozumie również, dlaczego PISF odrzuciło wniosek o dofinansowanie jego filmu: "Mam pewien żal do tej instytucji, bo bardzo niechętne i niesprawiedliwe oceny spotkały mnie zanim decydowali o realizacji filmu wypowiadali się krytycznie, np. Jerzy Stuhr, który nie znał scenariusza i moich założeń, powiedział że w filmie nie wystąpi bo jest to film kłamliwy.

Całą rozmowę wysłucha TUTAJ

sm/Radio WNET