Od początku inwazji na Ukrainę pojawiają się spekulacje na temat usunięcia Władimira Putina przez jego środowisko. O możliwym obaleniu prezydenta Rosji donosił niedawno ukraiński wywiad. Czy jednak zmiana prezydenta zmieni Rosję w potulnego partnera Zachodu? Anna Wiejak przekonuje na łamach portalu wPolityce.pl, że nie.

- „Jeżeli rzeczywiście do tego dojdzie, będzie to nic innego jak zwód dający Rosji czas na leczenie ran i zebranie kolejnych sił do następnej inwazji. Jeżeli bowiem ktokolwiek liczy, że ewentualne ustąpienie Władimira Putina zmieni wektory rosyjskiej polityki zagranicznej, to jest w grubym błędzie. Pozory zmiany władzy będą pułapką, a jej pierwszą ofiarą Europa Środkowo-Wschodnia”

- przekonuje publicystka, komentując doniesienia na temat planów obalenia Putina.

Zauważa, że jako możliwego następcę wymienia się innego kagiebistę – Aleksandra Bortnikowa, obecnego szefa FSB. Rosją dalej rządziłoby więc to samo środowisko, które powróciłoby do ataku po zebraniu sił.

- „Rządzący na Kremlu świetnie rozumieją sytuację, w jakiej się znaleźli: blitzkrieg na Ukrainę się nie powiódł generując nieprzewidziane wcześniej konsekwencje, a wynikła z tego trudna sytuacja kluczowego partnera Rosji czyli Niemiec wymaga pewnych kosmetycznych posunięć, aby dalsza współpraca mogła być kontynuowana przy ukontentowaniu obydwu stron”

- zauważa autorka.

Taką „kosmetyczną zmianą” może być właśnie zastąpienie Putina Bortnikowem. Dzięki temu uspokojono by relację z Zachodem i umożliwiono nowe otwarcie. Rosja miałaby czas na podniesienie się po porażce na Ukrainie i przygotowanie do kolejnego ataku.

- „Jeżeli zatem oligarchowie rzeczywiście doprowadzą swój plan do końca i obalą Putina, zastępując go Bortnikowem w żaden sposób nie zmniejszy to poziomu zagrożenia ze strony Rosji, ani nie osłabi jej imperialnych apetytów. Taka zmiana przywódców byłaby pułapką - zręcznie wyreżyserowanym spektaklem obliczonym na naiwność Zachodu. Jeżeli Zachód podda się tej ułudzie, konsekwencje poniesie Europa Środkowo-Wschodnia, niezależnie od jej sojuszniczych uwarunkowań.”

- podsumowuje Anna Wiejak.

kak/wPolityce.pl