Co dokładnie tak zbulwersowało anglikanki? - Żony, bądźcie poddane mężom we wszystkim uznając, że to mąż jest głową rodziny, tak jak Chrystus jest głową Kościoła – napisał ich pastor Angus MacLeay z parafii św. Mikołaja w Sevenoaks. - To jest droga, którą Bóg zalecił waszej wzajemnej relacji małżeńskiej i chrześcijańskie małżeństwo nie może dobrze funkcjonować w inny sposób – dodał.

Mało tego, duchowny posunął się jeszcze dalej i kazał kobietom w trudnych sytuacjach zachować milczenie wobec męża poza domem, "jeśli odpowiedzi na ich pytania mogą być uzyskane w domu". Czarę goryczy przelało jednak stwierdzenie, że odpowiedzialność za wysoką liczbę rozwodów w Wielkiej Brytanii po części ponoszą kobiety i ich nieposłuszeństwo wobec mężów.

Duchowny MacLeay znany był już swojej kongregacji z konserwatywnych poglądów. Jako członek Synodu Generalnego sprzeciwiał się ordynacji kobiet na biskupów, a od wielu lat zabiegał także o reformę brytyjskiej wspólnoty anglikańskiej. Niestety, teraz okazało się, że nawet własnej parafii nie jest w stanie zbytnio zreformować.

Parafianki są na niego oburzone. - Nic dziwnego, że kościół traci łączność z wiernymi jeśli chce byśmy wierzyły w tego rodzaju gadkę – mówiły po przeczytaniu broszury. Wstrzymały swoje zlecenia bankowe z datkami na wspólnotę. - Nie będę już chodziła do tego kościoła i jeszcze raz będę musiała poważnie zastanowić się nad wiarą, jeśli będą wygłaszać takie nonsensy – mówiła jedna z anglikanek, cytowana przez brytyjski "Telegraph".

AJ/ Telegraph.co.uk

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »