Gdy pod bramę prowadzącą do brytyjskiej bazy wojskowej Antrim w Irlandii Północnej zajechali dwaj dostawcy pizzy, z krzaków wyskoczyli uzbrojeni po zęby terroryści organizacji Kontynuacja IRA. Otworzyli ogień, a w polu rażenia znalazło się sześciu ludzi: dostawcy pizzy i czwórka żołnierzy. Wszystko wydarzyło się w przeciągu kilku sekund.

Polskiego dostawcę pizzy sparaliżował strach. Nie zważając na przecinające powietrze serie z karabinów, 21-letni saper Marc Fitzpatrick wskoczył do samochodu z Polakiem i ściągnął go do podłogi, ukrywając w zagłębieniu między siedzeniem a pedałami. - Jest w zasadzie pewne, że uratował mu życie - pisze na łamach gazety "The Telegraph" korespondent Sean Rayment, cytowany przez "Dziennik".

Młody Marc Fitzpatrick z 38. Pułku Inżynieryjnego jest pewnym kandydatem do nagrody za męstwo. Na razie jednak pozostaje w szpitalu.

Saper cudem uszedł z życiem - kule terrorystów trafiły go w klatkę piersiową i nadgarstek, a odłamki uszkodziły mu czaszkę. Miał także przedziurawione płuco. Po zamachu Fitzpatrick przeszedł dziewięciogodzinną operację rekonstrukcji nadgarstka.

Ranny Polak, 32-letni Marcin, został trafiony siedem razy z broni palnej, doznał rozległych obrażeń wewnętrznych i ma złamaną nogę, pozostanie więc jeszcze długo w szpitalu.

- Saper Fitzpatrick wykazał się nadzwyczajną odwagą. Jego działania uratowały sparaliżowanego strachem dostawcę pizzy. Jednak chroniąc życie cywila, prawie stracił swoje - mówi gazecie "Telegraph" informator z brytyjskiej armii. - To wyjątkowy bohater, którego męstwo będzie oficjalnie uznane - dodaje.

W ubiegłym tygodniu drugi z ocalałych dostawców pizzy ujawnił, że zawdzięcza życie jednemu z żołnierzy, który zasłonił go swoim ciałem. Rekonstrukcja wydarzeń wykazała, że uratował go saper Patrick Azimkar, jeden z dwóch zabitych żołnierzy.

 

MaRo/Dz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »