Organizatorzy akcji zebrali aż 307 tys. podpisów. Do przeprowadzenia referendum potrzebne było 170 tys. Pod wnioskiem podpisali się nawet kanclerz Angela Merkel i szef niemieckiej dyplomacji, kandydat SPD na kanclerza Frank- Walter Steinmeier - poinformowało stowarzyszenie obywatelskie "Pro Reli". - To oczywisty znak, że inicjatywa w sprawie referendum ma ponadpartyjne poparcie - oświadczył przewodniczący stowarzyszenia Christoph Lehman.
"Pro Reli" chce, by uczniowie mogli wybierać jako obowiązkowy przedmiot religię na równi z etyką. Inicjatywę poparł nie tylko Kościół katolicki i ewangelicy, lecz także gminy żydowska i muzułmanie.
Religia jest w Berlinie przedmiotem fakultatywnym od roku szkolnego 2006/2007, kiedy jako przedmiot obowiązkowy wprowadzono etykę. Według przedstawicieli Kościoła po reformie liczba uczniów uczęszczających na lekcje religii katolickiej w siódmych klasach spadła o 20 procent. W dziewięciu szkołach w ogóle nie ma lekcji religii.
Prawdopodobnie w połowie lutego Senat (czyli rząd krajowy) Berlina zajmie się wnioskiem o referendum i zdecyduje o terminie głosowania. Aby było ono ważne, frekwencja musi wynieść 25 proc. "Pro Reli" apeluje, by referendum zorganizować w czerwcu wraz z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jednak lewicowe ugrupowania rządzące Berlinem opowiadają się za wcześniejszą datą.
AJ/PAP
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
