Oprócz Borys zatrzymano także 12 innych działaczy. Prezes Rady Naczelnej Andrzej Poczobut dodał: - Andżelika Borys zdążyła zadzwonić, że siłą ją wepchnęli do samochodu i teraz jej komórka jest wyłączona. Powiedziała, że prawdopodobnie wiozą ją na komisariat.

- W tej chwili łączna liczba osób zatrzymanych wzrosła do 13. Część, jak na przykład ja, jest transportowanych do Grodna, a część do Wołożyna. To nie są jeszcze pełne dane - powiedział Poczobut.

Działacze ZPB jechali do Wołożyna, gdzie sąd ma zająć się sprawą Domu Polskiego w Iwieńcu, który władze białoruskie chcą przekazać lojalnemu wobec Mińska kierownictwu ZPB ze Stanisławem Siemaszką na czele.

Na milicji w Grodnie odbędzie się natomiast o godz. 14 rozprawa o udział w nielegalnym - zdaniem władz - wiecu w obronie Domu Polskiego w Iwieńcu. Wśród oskarżonych o organizację protestu jest m.in. Andżelika Borys.

W ostatnich tygodniach zatrzymano w Mińsku współpracownika kanału Biełsat TV (nadający z Polski kanał białoruskojęzyczny, podlegający TVP). Dziennikarz został wypuszczony po 10 dniach. Natomiast spółka Polonika prowadzona przez Andżelikę Borys została ukarana grzywną równowartości 25 tys. dolarów. Polonika prowadziła polską szkołę społeczną, a kare finansową sąd w Grodnie wlepił pod pretekstem "prowadzenia nielegalnej działalności charytatywnej". Zapłacenie tej kary będzie równoznaczne z likwidacją szkoły.

Prezydent Lech Kaczyński zaprosił szefa MSZ Radosława Sikorskiego na spotkanie na godzinę 16 - poinformował tymczasem szef Kancelarii Prezydenta RP Władysław Stasiak. Spotkanie ma związek z wydarzeniami na Białorusi. - Pan prezydent będzie się domagał pełnej informacji o sytuacji na Białorusi. (...) polityka ustępstw nie jest dobrym rozwiązaniem. Potrzebny jest wyraźny sygnał ze strony Unii Europejskiej - powiedział Stasiak.

Parę dni temu gościł w Warszawie minister spraw zagranicznych Białorusi Siergiej Martynow. Była to pierwsza od 6 lat wizyta przedstawiciela Mińska w Polsce na tak wysokim szczeblu.

- Polityka wobec Białorusi poniosła klęskę (...) Z Białorusi dochodzą coraz gorsze informacje - uważa Paweł Kowal, europoseł PiS. - Sprawa ma też szerszy kontekst - milczenie instytucji UE. W jaki sposób rząd doprowadzi do zajęcia stanowiska przez agendy UE? Chcemy, by minister Radosław Sikorski opowiedział nam w Sejmie o czym rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Białorusi Martynowem. Chcemy, by wyjaśnił nam, co tak naprawdę kryło się za ich oświadczeniami i uśmiechami – stwierdził Kowal.

- Możemy doprowadzić do tego, że zamiast otwarcia Unii, współpraca w pewnych obszarach, takich jak np. współpraca gospodarcza, zostanie ograniczona. - To może być bardzo bolesne dla prezydenta Białorusi – powiedział poseł PO Paweł Zalewski. Jak ocenił Zalewski, Aleksander Łukaszenka wszelkie ustępstwa odbiera jako pokaz słabości Polski.

 

MaRo/Interia.pl/onet.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »